Jestem pi...dą, rodzina ze mnie kpi. Mam pracę na jeden etat, popołudniami robię coś w domu albo mam zlecenie. Łącznie 6k na miesiąc wyrabiam. Dla teścia i szwagra jestem #przegryw bo budowlanki nie znam a każdy facet musi znać budowlankę. Nie wybuduje #rozowypasek domu, bo raz nie potrafię a dwa i tak nie mam na to hajsu a z racji, że musiałbym zapłacić ekipie, to nigdy się nie dorobię.Wiele Kobiet w moim otoczeniu (praca itp.) chwali się, że mąż zrobił sam generalny remont, że stawia dom. Czuje się łajzą. Teściu dzwoni w sobotę o 6 rano i woła do roboty, bo przecież ja tylko leżę i co ja mam do roboty. Mam. Dramat.

