Angielski >>> długo nic >>> niemiecki >>> długo długo nic >>> francuski >>> cała reszta Oczywiście jakbyś znał fiński na C1 to robotę za 7k netto znajdziesz, ale nauka takiego języka od zera tylko pod pracę bez mieszkania w Finlandii to głupota. Turbo głupota i masa poświęconego czasu. 7k netto można wyciągnąć bez nauki fińskiego siedząc w korpo te 3 lata i zmieniając robotę. Mówię o top3 jak coś a nie o jakichś zadupiach na wschodzie gdzie tylko budowa i januszexy.Niemiecki czy francuski mają taki plus, że nie dość że pomogą ci na rynku pracy w Polsce, to jeszcze otwierają najwięcej krajów w Europie do emigracji jakby coś.Osobiście uważam że ofc najważniejszy jest angielski, bez angola na B2 to w ogóle na rynek pracy korporacyjnej lepiej nie wchodzić obecnie, potem do wyboru niemiecki/francuski, w zależności od tego kto co woli i jakie ktoś ma plany na przyszłość.