Zbiegiem wypadków zalałem sąsiadkę. Znaczy - jej mieszkanie. Zniszczona jedna ściana od strony kuchni i druga od strony łazienki. Ubezpieczenie na tym lokalu to jest odrębny temat (nie zdążyłem jeszcze ubezpieczyć). Mamy dobry kontakt, więc na spokojnie zobowiązałem się pokryć koszty farb i robocizny. Tylko ona chce malować sama i się upiera na "dasz tyle ile uznasz za stosowne".No więc - ile dać? Chcę pokryć koszty farb (nawet jeśli odświeżałaby całe pomieszczenie, a nie pojedyncze ściany), tak żeby uwzględnić "ile by wziął jakiś ziomek", plus jeszcze żeby na jakiś dobry trunek miała. Nie chcę dać za mało, ani się przestrzelić :/Miał ktoś taki przypadek?#pytanie #sasiedzi #remont

