Dzisiaj siedząc sobie przy kompie i spokojnie pracując zauważyłem kątem oka, ze z okna w bloku po drugiej strony uliczki osiedlowej wydobywa się lekki dym. Przeszło mi przez myśl że może coś się komuś przypaliło w kuchni, ale stwierdziłem że lepiej zadzwonić na 112 bo nigdy nic nie wiadomo. Mimo że strażacy przyjechali bardzo szybko to po tych paru minutach w środku mieszkania już były płomienie. Na szczęście udało im się wyprowadzić z pożaru starszą panią z kotem. Teraz mam takie #czujedobrzeczlowiek że gdyby nie to że szybko zadzwoniłem to pewnie by przyjechali później i nie wiadomo jak by to wszystko się dla tej babci i jej kota skończyło.

