#szkoła #system #gównowpisMoja mama była nauczycielką. Ja i moje rodzeństwo wychowywaliśmy się w przeświadczeniu o tym jak ważna jest szkoła i nauka. Zawsze mieliśmy wzorowe zachowanie, czerwone paski, same 5 i 6. Przez ludzi w klasie bylam jednocześnie lubiana (dzieliłam się zadaniami domowymi, pomagałam słabszym) ale też czułam nienawiść ze strony koleżanek, które uczyły się trochę gorzej. Żyłam w przeświadczeniu, że zawsze musze być miła i posłuszna, słuchać się innych. Niestety szybko odbiło się to w dorosłym życiu. Bardzo długo zajęło mi przepracowanie tego, że nie muszę być posłuszna nikomu, że mogę mieć swoje zdanie, ze mam prawo kłócić się z osobami teoretycznie postawionymi "wyżej" w danej sytuacji. Bycie mimozą życiową bardzo utrudniło mi wstęp do doroslości, ale po maturze trafiłam do miejsca, które szybko dało mi w dupe i nauczyło życia. Powiem wam, że gdybym mogła cofnąć się w czasie wolałabym mieć naganne zachowanie, ale mieć osobowość i móc w pełni być sobą. Niestety idealny uczeń w szkole jest później idealnym korposzczurem, zapier..jącym w systemie na tych, którzy się z tego systemu wyrwali. Na szczęście mi udało się to zauważyć i przepracować na terapii choć wciąż nie jest idealnie.

