Źle mnie zrozumiałeś. Wiesz, co znaczy nie przekraczać granic w relacjach klient-diva i na jakiej zasadzie to polega? To jest właśnie coś, na czym zawsze się opieram. To nie ona do mnie przychodzi, tylko ja do niej. To ja jestem jej gościem. Chcę być idealnym gościem, żeby obie strony były jak najbardziej zadowolone, bo ja już jestem. Nie dzwonię do niej po pracy, nie piszę SMS-ów po pracy. Jakikolwiek kontakt w jej stronę poprzedzam sprawdzeniem, czy ma aktywne ogłoszenie, i kontaktuję się tylko w godzinach, w których pracuje zgodnie z ogłoszeniem. Jeśli ogłoszenie jest aktywne, kontaktuję się. Jeśli ogłoszenie jest aktywne, ale jest już po godzinach pracy, dzwonię innego dnia lub najczęściej wysyłam zaplanowanego SMS-a na inny dzień na konkretną godzinę, kiedy jest dostępna. Jeśli ogłoszenie jest nieaktywne, nie kontaktuję się. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy umawiamy się z wyprzedzeniem, a ona często ma później wyłączone ogłoszenie. Wtedy daję znać kilka minut przed umówioną godziną, aby móc punktualnie podejść pod jej drzwi. Oczywiście nie mówię "Dzień dobry" i "proszę Pani", żeby było jasno. Co do awaryjnych sytuacji - na szczęście jeszcze takich nie miałem. Zauważ, że to ja dostosowuję się do niej, nie liczę na dostosowanie się do mnie. Proste, jak budowa cepa. Nigdy nie dopuściłem do sytuacji, w której dzwoniłem, kiedy chciałem, albo po podwyżce stawki w ogłoszeniu zapłaciłem starą stawkę, udając głupa "a, bo nie wiedziałem". Ponownie staram się nie testować i nie przekraczać granic. Jeśli chciałaby się spotkać ze mną po godzinach, niezależnie czy na mieście rekreacyjnie for free czy w mieszkaniu w wiadomym celu zgodnie z ustaleniami, uważam, że to powinno wyjść od niej.Ona doskonale wie, że jestem kawalerem. Czasami, gdy miała jakieś pytanie lub jakiś problem, rozmawiałem z nią i oferowałem pomoc, ewentualnie na jej prośbę zostawałem dłużej i dalej rozmawialiśmy, a na koniec zawsze mówiłem, że gdyby zaszła potrzeba kontaktu ze mną, może to zrobić w każdej chwili, bo nikt mi nie kontroluje telefonu i nigdy nie będzie. W najgorszym wypadku przyjadę do niej. Z jej strony ani razu nie było takiej propozycji, dlatego zawsze trzymam się jej ogłoszenia i godzin pracy.Ona może, ale nie musi być moją znajomą. Oczywiście, że bardzo chciałbym ją poznać prywatnie, ale obawiam się, że takich jak ja są dziesiątki. Nie chcę się uważać za kogoś wyjątkowego, bo pewnie taki nie jestem (w końcu sam mnie zjebałeś, że nigdy napiwku nie dałem, a już dawno powinienem), i mam wrażenie, że gdybym zadał to pytanie, mogłoby to być potraktowane jako red flag i zostałbym kolejnym typem, który nie wiadomo, co sobie myśli. Pewnie to byłaby moja ostatnia wizyta. Gdybym miał taką znajomą i o ile by się otworzyła, traktowałbym ją jak bliską osobę, bo nie mam żadnej znajomej, a znajomych policzę na palcach jednej ręki.Spójrz proszę na to z mojego punktu widzenia. Ona wrzucając ogłoszenie na portalu dla eskortek, nie zamierza szukać tam męża czy znajomego, tylko po prostu chce zarabiać w ten sposób pieniądze, oferując usługę dotrzymywania komuś towarzystwa w opłaconym przedziale czasowym. Czy będziesz z nią grał w szachy czy pierdział w stołek, to dla niej bez znaczenia. Po czasie teoretycznie jesteś już dla niej nikim i masz zniknąć. Ona po pracy chce się od tego odciąć i mieć czas wolny dla siebie, swoich znajomych lub rodziny. Nie dla klientów – obcych ludzi. Ja to tak widzę i staram się to szanować. A czy ona myśli inaczej – tego nie wiem.Mamy kilka wspólnych tematów, o których lubimy rozmawiać godzinami, ale nie są one związane bezpośrednio z nami jako konkretnymi osobami. Czasami na koniec potrafimy jeszcze stać 10 minut przy drzwiach i rozmawiać, kiedy już jestem gotowy do wyjścia, bo tak wciągnęła nas rozmowa i jeszcze ja, który zapatrzył się w nią stojącą przede mną nago w szpilkach. To nie jest tak, że nie rozmawiamy o niczym, ale to praktycznie tyle, bo o naszych życiach prywatnych nic nie wiemy. Obydwoje nie wiemy, jak się nazywamy, ani gdzie mieszkamy. Na pewno obydwoje mieszkamy w innych miastach, bo ja nigdy nie chodzę do dziewczyn w swoim mieście, a ona pewnie też tego nie robi. Ponadto, dzwoniąc do dziewczyn, nie używam swojego prywatnego numeru, tylko tymczasowego na tego typu akcje, który systematycznie doładowuję. Ty w ogóle chodzisz do div czy do koleżanek z osiedla? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy o zupełnie różnych osobach. Divy potrafią być bardzo zamknięte na jakiekolwiek szczegóły związane z nimi i usilnie się tego trzymają. Zawsze można wyczuć ogromny dystans. Przynajmniej wszystkie, które spotkałem, zachowywały się tak samo, jakby przeszły szkolenie u tego samego coacha przed wejściem do branży. Podczas rozmowy, jeśli zauważę, że odpowiada niepewnie lub niechętnie na moje pytania, nie naciskam dalej. Kilka razy z nią tak było. Na początku naszych spotkań opowiadałem coś o sobie, ale jak ona nigdy nie zrewanżowała się i nic o sobie nie powiedziała, przestałem mówić o sobie. Czy to jest to wasze "ile daję, tyle dostaję"? Kiedy nie ma 1:1, niechętnie mówię o sobie, nawet kiedy zacznę. Pracuję w wąskiej branży, w której jestem specjalistą, łatwo mnie znaleźć w kilka minut. Ona na pewno domyśla się, w jakiej branży pracuję ze względu na moją dużą wiedzę na ten temat, ale mojej specjalizacji nigdy nie odgadnie. Dodatkowo obracam się czasami wokół znanych publicznie ludzi, którzy występują w mediach. Mi też bardzo zależy na dyskrecji. Gdybym znał więcej informacji o niej – nie ma problemu. A tak, nie mam zamiaru ujawniać, kim jestem, skoro ona utrzymuje taką postawę. Po prostu nie mam do takiego człowieka aż takiego zaufania. Teraz rozumiesz, dlaczego jest mi obojętne, czy będę jej znajomym, czy po prostu klientem? Rozumiesz teraz, dlaczego napisałem, że ona jest dla mnie kompletnie obcą mi osobą? Jeżeli nie znam nawet kogoś imienia to dlaczego ma to nie być obca osoba? Nie narzekam na to, tylko stwierdzam fakt, żebyś zrozumiał mój przekaz i nie zakładał przeszkód z mojej strony, bo moim zdaniem ich tam w ogóle nie ma. Całkowicie akceptuję jej decyzję. Być może kiedyś miała do czynienia ze stalkerem, który ją prześladował po tym, jak ujawniła swoje imię i miejsce zamieszkania. W końcu do div chodzą różni ludzie z różnych warstw społecznych, podobnie jak do sklepu. Nie mam jednak zamiaru zagłębiać się w szczegóły tej sprawy. Dla mnie wizyta tam jest swego rodzaju terapią i spełnieniem potrzeby obcowania z kobietą, z którą lubię rozmawiać i nie tylko, co w młodych latach było dla mnie nieosiągalne. Jeśli poziom spotkań zacznie się systematycznie pogarszać, po prostu w pewnym momencie przestanę tam przychodzić, tak jak każdy normalny klient, który pójdzie do konkurencji. Oczywiście, wcześniej dam znać, ponieważ, jak już wspomniałem, taka osoba jest dla mnie wyjątkowa. Długo szukałem kogoś takiego jak ona wśród tego bagna, które się ogłasza, i dałbym jej szansę. Znowu mówię tutaj o umiejętnościach, wiedzy ogólnej, swobodnej rozmowie i luzie podczas spotkania. Ona też może to samo zrobić - przecież też powinna się dobrze czuć na spotkaniu, w końcu jest u siebie.Dlatego jeżeli masz kilka znajomych div, chwała tobie. Ja poczekam, może ona też kiedyś zostanie moją znajomą. Na razie nie myślę o tym i się nie nastawiam.Kończąc, nie zamykam się na dalszą dyskusję i nie obrażam się na Ciebie. W każdym razie dzięki za twój punkt widzenia i jak najbardziej możemy dalej kontynuować. Porady na temat upominków wezmę sobie do serca, a być może dziewczyna kiedyś opowie mi coś więcej o sobie. Wpadło mi do głowy kilka pomysłów, które z pewnością zrealizuję, ale z oczywistych względów nie będę ich tutaj pisał.