Opublikowane
Całe życie żyłam w poczuciu winy, że jestem głupia bo nie czytam książek. No po prostu nie mogłam się do tego przymusić, zawsze chciało mi się spać jak tylko coś zaczynałam, albo nie mogłam usiedzieć i wierciłam dupą w prawo i lewo nie mogąc znaleźć odpowiedniej pozycji.Jak byłam mała mama mnie przymuszała i musiałam codziennie czytać na czas 20-40min, bo wolniej łapałam czytanie niż klasa. Zawsze byłam zmuszana do gatunków, których nie cierpiałam. Mama twierdziła, że od fantasy pomyli mi się rzeczywistość i przymuszała mnie do czytania dyrdymał, które ciocia bibliotekarka przynosiła bo lubią je dziewczynki w moim wieku.Później jak już mama odpuściła ze zmuszaniem mnie do dziennego limitu, zawsze byłam porównywana do siostry, która chłonęła książki, szczególnie te dla mnie najnudniejsze, o historiach wojennych. Ojejku, jak tego nie znosiłam. Tylko mnie to zniechęciło do czytania, jak i oddaliło od siostry czyniąc z czytania pole do rywalizacji kto będzie lepszy w oczach rodziców. Szczerze nie cierpiałam książek.Jak stałam się dorosła to czytałam tylko te, które były mi do czegoś potrzebne - czyli typowo techniczne pozycje czasami polecone na przez kolegów z branży, ewentualne jakieś poradniki dla początkujących z danej dziedziny, które w uporządkowany sposób dawały pigułkę niezbędnych informacji. Jak stwierdzałam, że z czegoś mam braki (np. geopolityka, bo czułam, że odstaję jak słuchałam dywagacje kolegów na grillu jakby każdy był strategiem wojennym xD). Musiałam mieć cel aby coś zrozumieć i na tym kończyły się moje potrzeby z książanami. Czasami stwierdzałam, że coś nie ma sensu i odkładałam w połowie, bo zbyt mnie to nużyło. Do tej pory nie wiem skąd się wziął mit o ponadprzeciętnej inteligencji czytających. Spotkałam wielu czytających książki, którzy byli głupi jak i spotkałam sporo nieczytających, którzy byli ponadprzeciętni. Mam wrażenie, że sporo specjalistycznych książek z 300 stron dałoby się skrócić na 10-15, a przeczytanie klasyków daje pewną przewagę, w orientacji z kim tak naprawdę rozmawiasz (większość powołujących się w jakiekolwiek dyskusji na Orwella 1984 albo tego nigdy nie czytali lub robili to bez zrozumienia).W każdym razie chciałam się pochwalić, że się przełamałam... I nie czuję się już gorsza. Audiobooki to świetny wypełniacz do siłowni, gotowania, sprzątania, dojazdów itd. "Czytam" obecnie 10-20 książek miesięcznie :) Nie powiem, ma to swoje zalety - nadrabiam dzieciństwo słuchając Harrego Pottera, nastoletniość czytając Wiedźmina, robię sobie dobry grunt wiedzy o kulturach przed podróżami, lub uzupełniam wiedzę z popularnonaukowych książek o przyrodzie, której nie byłabym w stanie przebrnąć (i nie miałabym czasu) jako klocka 500 stron z małym druczkiem. Trochę żałuję, że podłapałam to teraz bo mam poczucie straty jakiegoś fragmentu dzieciństwa. Pamiętam jak moja przyjaciółka wyczekiwała na list z Hogwartu, później na ekranizację kolejnej części albo moje grono kumpli-nerdów żyło tym, że wychodzi gra Wiedźmin 2. Szkoda, że nie byłam podekscytowana tym razem z nimi.No i faktycznie książki coś dają jak lecą w tle, ale wydaje mi się, że będąc już dorosłym więcej straciłabym jakbym wymieniła swoje życie pełne różnych aktywności na tylko czytanie wieczorami. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mam poczucie, że w dużej części dorośli czytelnicy to lenie, którzy chcą jakąś otoczkę magii i elitarności aby usprawiedliwić swoją nieproduktywność. #niepopularnaopiniaPozdrawiam cieplutko tych, którzy wytrwali do końca :) #ksiazki PS. przed serialami/filmami też nie jestem w stanie usiedzieć, chyba jestem dziwna.PPS. w normalnym tempie też ciężko słuchać nawet audiobooków, w pewnym momencie słucha się x2 i chyba niedługo będę szukać rozwiązań dla niewidomych, bo oni w pewnym momencie zaczynają słuchać x5. Może zacznę "czytać" jeszcze więcej kiedyś ( ͡° ͜ʖ ͡°)
511

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
PS. przed serialami/filmami też nie jestem w stanie usiedzieć, chyba jestem dziwna.
No i to może być clue całego problemu, bo brzmi to jakbyś miała to co ma dzisiaj chyba z 90% społeczeństwa, która jest przebodźcowana (nie przebolcowana, tylko przebodźcowana). Smartfony, TV, newsy - to wszystko sprawia, że ludzie mają dzisiaj bardzo duży problem z koncentracją i nie mogą wytrwać w skupieniu nawet przez moment. Ogranicz newsy, zwłaszcza wypoka, i zacznij czytać, a po jakimś czasie zobaczysz, że łatwiej ci się skoncentrować. U mnie czytanie książek cofnęło wiele negatywnych rzeczy, które pojawiły się w trakcie pandemii.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Do tej pory nie wiem skąd się wziął mit o ponadprzeciętnej inteligencji czytających.
To proste.Bo:1. Kiedyś wiedza była w ksiąkach. Nie było Internetu. To było jedno z najbardziej optymalnych miejsc do nauczenia się czegoś poza pracą i uczelniami.2. Ludzie mogą czytać książki głupie albo mądrę, to prawda. Ale jak ktoś nie czyta, to w ogóle nie ma szans trafić na te mądre.3. Czytanie długich tekstów buduje umiejętność obcowania z tym medium: długimi tekstami. A to jest potrzebne często u pracowników wiedzy*.4. Książki specjalistyczne (akademickie) są świetne w opisywaniu topologii danej domeny wiedzy, peer reviewed, nowe edycje co parę lat albo i częściej, obowiązkowe bibliografie do innych naukowych źródeł - o, kopalnie wiedzy.5. Status społeczny; w dawnych czasach było na książki tylko stać bogatszych. A bogactwo==inteligencja tez jest popularnym aksjomatem.Wszystko to - uczenie się czegoś nowego, mądre książki, pracownicy wiedzy, książki akademickie, status historyczny - kojarzone jest z większą inteligencją.Jestem pewien, że coś pewnie jeszcze pominąłem, to tak na szybko przed poranną kawą ( ͡° ͜ʖ ͡°)Ot, cała zagadka.*teraz jak pracuje z pokoleniem Gen Z to nawet jak wyślesz im link do dokumentacji która od A do Z mówi co wcisnąć na komputerze to mają z tym problem i czasem bez filmiku nie potrafią ogarnąć o co chodzi; taki problem dorastania w świecie YouTube’a i TikToka, ale dla mnie dobrze, mniej konkurencji ;-)
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
A jeśli chodzi o prędkość słuchania czy czytania to IMO przyspieszać to można sobie właśnie w książkach bez żadnej wagi typu fantasy i inne popularnonaukowe bzdury.W takiej Republice Platona to wracam do pojedycznych akapitów, a nawet zdań wielokrotnie, i to przez całe życie, i jak już to czytanie ich wolniej, a nie szybciej ma dla mnie większy sens.Podobnie książki specjalistyczne często wymagają zwolnienia, zrobienia notatek żeby jak najwięcej wyciągnąć. Bo prawdziwa książka specjalistyczna nie jest do “czytania” a do “studiowania”.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
No, nie wiem czy takie “Psycholgy” Grossa dla pierwszego roku, “The Prince” Machiaviellego czy nawet nowożytnie Piggliucciego o Sokratesie, SICP albo “Network Security Assesment”, “Capital Markets” Fabboziego bym skrócił do 10-15 stron ;-)Skrócić to da się popularnonaukowe bzdury typu “Getting Things Done” albo “Rich Dad, Poor Dad” i inne mówiące oczywistości, ale prawdziwe książki specjalistyczne to tak niezbyt.
Moderator digitallord
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clvvciqth009k0mc6q3kdywuq

Dodane: 6 maja 2024 - 21:19:39
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu