Chciałbym kupić kiedyś docelowego większe mieszkanie w Krakowie, takie na tą chwilę za ok. 1.1 mln. Ale obecnie zdolność kredytową mam na styk, a też rata 6k mi się średnio widzi.Dlatego wymyśliłem super sprytny plan - kupić coś co obecnie kosztuje 600k w innym mieście (może bez super potencjału na wzrosty rzędu 40% rdr w Krakowie, ale przynajmniej za bardzo nie spadnie), trochę pomieszkać, spłacić i za jakiś czas sprzedać, a hajs włożyć w jakieś 35-50% wartości mieszkania w Krakowie (biorąc pod uwagę potencjalny wzrost wartości w obu miejscach przez te 5-8 lat). Ktoś przerabiał coś podobnego? Widzicie w tym super planie jakieś luki? Oprócz tego że w Polsce na rynku nieruchomości to najwyżej ze szklanej kuli można wróżyć ( ͡° ͜ʖ ͡°)#nieruchomosci #krakow #mieszkanie

