Opublikowane
Pokłóciłem się z różową i sam już nie wiem co mam o tym myśleć.Oznajmiła mi, że idzie się spotkać z jakimś tam znajomym na kawę wieczorem w weekend. Mówię, że spoko i dopytuję: a z kim?Odpowiada, że z jakimś tam Olkiem i tutaj zapaliła mi się ostrzegawcza lampka w głowie. Jesteśmy razem cztery lata i znam wszystkich jej znajomych. Nigdy nie robiliśmy sobie problemów o spotykanie się ze znajomymi, szczególnie tymi których znamy od dawna. Dość często widuje się z bliskim przyjacielem z dzieciństwa i dla mnie to było normalne, nie bywam zazdrosny, tak samo jak ona gdy ja spotkam się z kumpelą (jedną czy drugą) którą znam bardzo długo. Ogólnie ufamy sobie i nie robimy afer.Ale o tym gościu pierwsze słyszę. Dopytuję się, więc kto to, bo nie kojarzę. Ona odpowiada, że to jakiś tam kumpel jej brata. Pytam jeszcze, a jak się poznali, ona zaczyna trochę kluczyć, ale w końcu mówi, że napisał do niej ostatnio w necie i zaczęli sobie tak konwersować. Okazał się wporzo kumplem do pogadania i myślała że spotka się też z nim na kawę, bo dlaczego by nie.Trochę się wkurzyłem, bo z mojej perspektywy to pewnie ją będzie chciał podrywać i powiedziałem jej to. Zaprzeczyła, mówiąc że normalnie sobie gadają o pierdołach i jej nie podrywa. Co prawda na samym początku tak było i chciał ją wyrwać, ale ona zakomunikowała, że jest zajęta i miał dać sobie spokój z podrywem. Od tej pory niby się kolegują.Nadal mi się to nie podobało i wyraziłem swoje obiekcje, że wolałbym by się z nim nie spotykała, bo po prostu się martwię i szczerze, jestem zazdrosny. Przerodziło się to w małą kłótnię, po której nie gadaliśmy kilka godzin.Przez ten czas jednak przemyślałem sobie sprawę i uznałem, że może przesadzam. Że mimo wszystko powinienem jej ufać i zaufać tym razem. Ostatecznie przyznałem jej rację i dałem zielone światło na to wyjście na kawę. Ona nadal była lekko naburmuszona i twierdziła, że spoko, nigdzie nie idzie, temat zamknięty, ale zacząłem nalegać i stwierdziła, że ok - jednak pójdzie.I teraz znowu mam wątpliwości. Czy jestem jakimś przemocowcem co nie pozwala swojej dziewczynie spotykać się z kolegami z internetu czy może wszystko ze mną w porządku?I najważniejsze: czy właśnie wysłałem swoją dziewczynę na randkę?#zwiazki #logikaniebieskichpaskow #logikarozowychpaskow
––

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
Dobra, już wszystko wiadomo.Dajcie ten pilnik do poroża...
Moderator mkarweta
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
Miałem podobnie i z mojego punktu widzenia Twoje obawy są całkowicie uzasadnione. Nie popełnij mojego błędu i przygotuj się tak, jakbyście mieli się rozstać za miesiąc. Może będzie dobrze, ale zabezpiecz kasę i inne rzeczy, bo inaczej możesz się bardzo przykro zdziwić.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Ja bym sobie dał z nią spokój bo moja pierwsza "wielka miłość" też mnie tak wydymała "na kolegę". Najpierw były wojny że to tylko kolega i ona nic od niego nie chce i że to mi odpierdala i tak dalej a potem coraz większe dystansowanie się żeby w końcu zerwać i iść do niego. Na szczęście po tym wszystkim się ogarnąłem i zobaczyłem jakie to było toksyczne bagno a nie związek i teraz mam wspaniałą żonę której takie akcje nawet by do głowy nie przyszły a tamta laska i tak ma trochę za swoje bo ze swoim gachem najwyraźniej bardzo polubiła jedzenie i jak mi gdzieś przez wspólnych jakieś zdjęcie na fejsie wyskoczyło to była kilka razy większa niż ją zapamiętałem xD
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@mirko_anonim: byłem kiedyś takim olkiem i zajęło mi mniej niż pół roku przejęcie interesu, od tego czasu kilka lat już jestesmy razem, pozdro
Moderator Jailer
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clu1y2t9v00i40ml87ext0yyw

Dodane: 22 marca 2024 - 01:50:20
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy