Opublikowane
Jak wytłumaczyć partnerowi, że jego zachowanie przeszkadza w wyleczeniu mojej depresji? Miesiąc temu dostałam diagnozę depresji. Ta diagnoza mnie w zasadzie ucieszyła, bo nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Nigdy nie byłam taką osobą, która ciągle źle się czuła, nie chciała wychodzić z domu. Pierwotny powód depresji (mobbing w pracy) został wyeliminowany. Niestety sama depresja została i jej skutki uboczne też. Czuję się po prostu źle. Nie mam na nic siły, jestem płaczliwa. Przez 3 miesiące siedzenia w domu przytyłam 5 kg i to też sprawia, że czuję się słabo, taka klocowata. Chodzę na terapię i biorę niewielką dawkę leków przepisaną od psychiatry oraz staram się zapełniać sobie czas nie tylko pracą, ale też tym, co lubię robić (zajęcia tańca, spotkania z przyjaciółmi, spacery po lesie). I teraz w tym wszystkim jest mój partner, który alergicznie reaguje na moje przejawy "słabości" (celowo w cudzysłowie) i uważa, że wie lepiej. Dla niego słabością jest np. to, że jak ledwo rano wstałam, to nie wyładowałam od razu zmywarki. Po prostu wstaje i łoi mnie od góry do dołu. Mimo że mu powiedziałam, że tak przez jakiś czas będzie, że czasem nie będę miała siły na nic, a on powiedział, że jasne i rozumie. A teraz widzi, że siedzę na kanapie, to zaczyna się jazda "a ty na siłowni nie miałaś być? potem znowu będzie płacz, że dupa rośnie. siedzisz jak menel na tej kanapie, ogarnij się, a nie jesteś jednym wielkim chodzącym problemem". Nie chodzi o to, że zwraca mi na coś uwagę. On się odpala na starcie. Mimo że nie chodzi o jakiś syf w mieszkaniu, ale o drobnostki, przynajmniej z mojej perspektywy. Czuję się jak zepsuta zabawka, którą wyrzuca się do kosza. Byłam "idealna", to było w porządku. Teraz wystarczy, że coś nie pasuje i zaczyna się gnojenie mnie. Ja się nie kłócę, nie oponuję. Nie mam siły na to. Każe coś zrobić, to wstaje i robię. Ale on nie przestaje. Jazda trwa. Nazywanie mnie leniem, głupią. To trwa. Dochodzi coraz częściej do sytuacji, że ja go błagam, żeby przestał i tłumaczę, że jeśli chce mieć znów normalną dziewczynę, to niech mi da odetchnąć. A potem to już jest krzyk, mój płacz. Ostatni raz skończył się wyjątkowo, bo ja pod naporem słuchania o tym, jakim jestem leniem i jaka jestem głupia i nic nie potrafię zrobić dobrze, po prostu zaczęłam wyć i dostałam jakiegoś ataku płaczu. Po tej sytuacji każda jazda kręci się wokół tego, że jestem wariatką. Nie wiem, jak mam mu przemówić do rozsądku. Terapeutka powiedziała, żeby mu opowiedzieć o swoich uczuciach. No nie... to nie zadziałało. Moi rodzice byli w odwiedzinach, to przez ten czas zachowywał się do rany przyłóż. I tylko wtedy. Dodam, że nie musi mnie utrzymywać. Nadal płacę połowę raty kredytu i wszystkich opłat i mimo że jestem w trakcie szukania nowej pracy, to mam spore oszczędności (dobrze zarabiałam) i nie ma problemu pod tym kątem. Podsumowując, muszę sobie jakoś z tym poradzić i wrócić do zdrowia. Dlaczego go nie zostawię? Typowe babskie "ja go kocham" i fakt, że przedtem było dobrze. Nie zawsze było dobrze, ale przedtem też umiałam się postawić szybko i nie przytłaczało mnie to. #rozowepaski #związki #logikarozowychpaskow #kiciochpyta

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (2)
mirko_anonim
Opublikowane
Nie zostawisz go bo jest czadem Żaden normalny facet nie traktuje tak swojej kobiety tylko narcyz i psychopata Normalnych facetów miałaś w dupie, wzięłaś sobie najlepszy model To teraz cierp
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Zawsze po takich postach czuję się lepiej, że jestem samowystarczalna
Moderator razzor91
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clt89tr5a00bz0mea21g3edp1

Dodane: 1 marca 2024 - 07:26:07
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu