Byłam dzisiaj na rowerze, pierwszy raz od 10 lat. Mieszkam niedaleko lasu i dwóch jezior no ale trzeba podjechać od mojego bloku 6 km. Ta droga to mordęga. Jest ścieżka rowerowa, dla jednej i drugiej strony i jest tak wąska, że jak właśnie ktoś jedzie rowerem z naprzeciwka muszę kołami na jezdnię, gdzie auta jadą i to jeszcze nie za plecami tylko z naprzeciwka i wychodzi na to, że momentami jechałam na czołówe. Byłam mega zestresowana. Ogółem mam stresa, jak jadę obok aut, jak właśnie ścieżka jest poprowadzona na ulicy. Ręce mi się trzęsą, kierownicę już trzymam niepewnie. Najgorsi są jeszcze kolarze. Widzi, że jadę sobie spokojnie, rekreacyjnie to wyprzedza mnie na chama na takiej ścieżce. Miałam taką sytuacje, że ścieżka zakręcała w lewo,to wystawiłam rękę, obejrzałam się i właśnie takiego kolarza w rajtuzach ujrzałam. Nawet nie myślał mnie przepuścić, on musi szybciej i koniec. Zajechał mi drogę, na skos przeciął, ja ledwo wyhamowałam. Ja nie wiem czy przeżyje na tym rowerze. W lesie nie lepiej, dużo również rowerzystów, biegaczy. Staram się trzymać prawej strony i wyprzedzać lewą a ludzie i na jednej stronie i na drugiej, gigant slalomy muszę robić i ci kolarze w rajtuzach co nie poczekają aż wyprzedze tylko się właśnie pchają. Jakieś może porady dacie dla początkującej ?#rower

