Opublikowane
#niebieskipasek, #związkiMirki, jestem w zwiazku około dwa lata, od ponad roku razem mieszkamy. Oboje jesteśmy +35, mamy zawodowo stabilne sytuacje, podobne spojrzenie na przyszłość,a związek zdawać by się mogło, jest partnerski. Jestem lojalna wobec partnera, dbam o niego i o to aby w domu było posprzątane, jedzenie gotowane i żeby ogólnie jego potrzeby były zaspakajane. Mam swoje zainteresowania, nie wisze na nim, nie czepiam się go,a kłótnie są bardzo rzadko.Obiektywnie jestem naprawdę bardzo w porządku dla niego i go szanuje. Problem polega na tym,że oczekiwałabym już następnego kroku, czyli oświadczyny. Próbowałam z nim rozmawiać, oczywiście nie cisnąć go przy tym. Ani razu nie dał mi żadnej sensownej odpowiedzi. Jest to dla mnie bardzo ważne. Pewnie zgnoicie mnie za to,że zegar biologiczny tyka,ale to nie tak, tym bardziej,ze oboje nie chcemy mieć dzieci. Ten kolejny krokjest dla mnie ważny i przede wszystkim chodzi tu o wspolne planowanie życia. W chwili obecnej tak naprawdę nie wiem na czym stoję, kolejna rozmowa z partnerem nie ma sensu, dawać ultimatum nie zamierzam, bo nie chce oświadczyn, które wymusialam, taki paradoks :> Jest to ważne sprawa dla mnie i nie jestem w tym temacie w stanie pójść na kompromis. Przy poznawaniu się jasno powiedziałam,że chce kiedyś wziąć ślub, on też powiedział,że chce. Pytanie brzmi, co radzilibyście w tej sytuacji? Przez to wszystko spada mi samoocena, nie mam ochoty się starać i narasta we mnie poczucie frustracji, bo mam wrażenie,że po takim czasie partner nie jest mnie pewny. Dodatkowo dochodzą obawy,że jest ze mną,bo mu tak wygodnie, ponieważ dalalm mu wszystkie przywileje małżeństwa, nie będąc w małżeństwie. Ma wszystko już teraz.

Dyskusja

Nie ma jeszcze anonimowych odpowiedzi.

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clsq1yzs600550miolzdy19n4

Dodane: 17 lutego 2024 - 13:26:24
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu