Chciałbym opowiedzieć swoją historię o pewnym związku który właśnie dobiega końca, o związku z kobietą ze stwierdzonym borderline..odpalajcie popcorn.Początki? Wręcz wymarzone. Wspólne Pasje? -no raczej, wspólne zainteresowanie? -Czemu dopiero teraz się poznajemy?Niezliczone wiadomości przed spotkaniem, totalnie wspólne flow. Chyba można to nazwać mityczną bratnią duszą.Sex? bez zahamować, oczywiście na 1 spotkaniu. Następne spotkania? Oczywiście w miłej atmosferze bez cienia wątpliwości sprawiające wrażenie braterskiego flow. Wspólne wypady weekendowe, wspólne rozmowy do rana... aż do dnia, nazwijmy go dniem 0.Impreza w klubie, nic nie zwiastuje nadchodzącej katastrofy, duże ilości alkoholu i rejwowych laserów. Mocny bit na głośnikach i w tym oto momencie wchodzi ona... zaburzona część mojej dziewczyny która bez powodu postanawia uderzyć mnie w twarz. Ot tak bez powodu :) Kłótnia-histeria-wyparcie-amnezja-wracamy do domu.Rozchodzimy się do swoich domów, po 12h brak kontaktu. Co się okazuje? Próba samobójcza, mój skacowany instynkt samozachowawczy podpowiada mi, że coś jest nie tak.Wbijam do jej mieszkania, co zastaje? Ten swój ideał na w pół przytomny nacpany benzodiazepinami z podciętymi żyłami. A raczej z próbą podcięcia ( co w brew pozorom nie jest takie łatwe)-112-policja-sor.Decyzja? zabieramy na płukanie i konsultację psychiatryczną- po 20min konsultacji decyzja. Do domu, kontynuacja leczenia.Pierwsze odczucia? mieszane, duma z instynktu i uratowania życia bądź zdrowia. Moja psychika jednak to dźwiga, zwalając ( albo raczej chcąca zawalić ;) ) wszystko na alkohol, bądź co bądź słuszna. Decyzja? 0 alko 0 używek, wprowadzamy plan naprawczy.Dodam, że dziewczyna chodzi od roku na terapię, subiektywnie widać progres. Gorzej już być nie może prawda, co gorszego może nam się przytrafić, prawda?:)Miodowe dni, wspólne wyjazdy, idealizacja której jestem świadomy i na którą również świadomie przymykam oczy. Rozdział próby skończenia ze sobą zostawiamy za sobą. Jednak jak to w zaburzeniach typu BDP nic nie może iść normalnym torem, zaczynają się niekontrolowane emocje, płacz wiecie taki bez powodu. 0 kłótni, ktoś z boku pomyśli cieżki dzień? dużo spraw na glowie? No chyba jednak niekoniecznie.Co najbardziej utkwiło mi w głowie? totalny brak granic u borderline. Nie ma chwili aby BDP nie sprowadzał gdzie leżą twoje granice i za wszelką cenę próbował te granice przekraczać. Dążyć do totalnego upokorzenia Twoich wartości. Czy świadomie? raczej wątpie.Jesteś w weekend w pracy? Spoko, wpadnę na pomysł pójścia z kolegą i jakimiś randomami na miasto.Totalna kontrola i próba zawładnięcia nad Twoimi emocjami i sprawieniem żebyś poczuł się jak gówno. Oczywiście, nie oficjalne :)Ciągłe testowanie na co można sobie pozwolić, i pozostające po tym poczucie czy to ty przesadzasz czy dałeś sobie wejść na głowę? Czy dalej jesteś sobą z całym swoim bagażem wartości i zasad czy po prostu ktoś wszedł w twoje życie i wyje bane to jak domek z kart.Ale wyrwałem się z tego, trwało to 4 miesiące, aż tylko tyle. Finału końca tej relacji nie znam tak samo BDP nie zna swojej tożsamości i swego ja.#borderline #zwiazki

