Taki problem i pytanie co o tym myślicie. Poznałam kogoś i jesteśmy kilkanaście miesięcy razem. Ja wynajmuje, on ma swoje.Chce abyśmy mieszkali razem ale w jego mieszkaniu.Problemów z tym mam kilka.To mieszkanie jest urządzone przez niego, w jego stylu. Nie jest brzydko ale to nie mój gust i nie czuje się tam najlepiej. Jednocześnie nie czuje się na tyle dobrze aby coś tam zmieniać. Np w tym wynajętym co roku coś sobie zmieniam, to mi daje bardzo dużo radości i szczęścia. Tam tak nie mogę. W zasadzie nawet nie kupuje pierdół do domu bo jemu mogłoby się nie spodobać. Czuję, że nie mam takiego prawa.Nie lubię też tamtej okolicy i sąsiadów. Czuję się jak w klatce, mam daleko wszędzie, bardzo dużo wydaje na transoort.Jak wracam do tego swojego wynajętego to odżywam. Czuję się tutaj lepiej, w tej okolicy jest wszystko to co jest mi potrzebne i to w łatwym, bezproblemowym zasięgu.Życie na dwa mieszkania jest bardzo męczące i po tych wszystkich miesiącach czuję się już tym obciążona, czasami jestem bardzo zdezorientowana, wszystko jest zaburzone, ciężko mi coś zaplanować. Czuję, że to mnie blokuje, że nie żyje swoim życiem. Co wy byście zrobili? Co mi radzicie?#zwiazki #pytanie

