Opublikowane
Myślicie że jak podejrzewam u dziewczyny #borderline to porozmawianie (tzn żebym ja sam porozmawiał) z psychiatrą/psychologiem jest dobrym pomysłem? I z którym lepiej? Na ten moment nie wiem za bardzo co robić. Mam wątpliwości na ile obiektywnie oceniam sytuację i mam wrażenie, że we mnie obraz dziewczyny też jest jakoś rozdwojony i nie wiem czy to wina jej problemów, czy ze mną jest coś nie tak. Dziewczyna jest na terapii ale w związku z lękami/depresją (chociaż nie jest jakimś bardzo ciężkim przypadkiem, funkcjonuje całkiem ok jeżeli chodzi o pracę i codzienne życie). Nigdy nie wspominała nic o borderline. Nie ma też bardzo intensywnych napadów złości (chociaż mam wrażenie że powoli robi się gorzej z tym) ale bardzo silny jest według mnie schemat przyciągania-odpychania. Jesteśmy razem ~1.5 roku. Zastanawiam się też, czy spróbować delikatnie o to ją zapytać, ale wydaje mi się to średnim pomysłem. #psychologia #psychiatria #depresja

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clr6m92rt00ko0mv7wrco6bsd

Dodane: 9 stycznia 2024 - 18:19:01
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (7)
mirko_anonim
Opublikowane
LetticeDeVries nevermind nie odpisuj już mi, po tym
jedyny problem tu jest u OPa, który nie ma odwagi otwarcie porozmawiać ze swoją partnerką, sam nie jest pewien własnych odczuć i woli zapytać o radę randomów z wykopu
stwierdzam, że twoich rad to nie potrzebuję
Moderator RamtamtamSi
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
LetticeDeVries a, i skoro mówisz, że sam mogę nakręcać ten schemat. Jeżeli masz jakieś doświadczania w temacie, to jestem bardzo ciekawy jak przykładowo wg Ciebie mógłbym to robić.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
LetticeDeVries A skąd ja miałem wiedzieć przed wejściem w relację jak będzie ona wyglądać? Początek jest zawsze łatwy, a partnerzy dopiero poznają siebie i swoje schematy. Znaliśmy się trochę przed związkiem ale nie bardzo dobrze.Tak zastanawiam się skąd ten schemat, również myśląc o sobie. Wydaje mi się, że widać w tym co pisałem, że nie jestem jakoś przekonany o swojej świętości. Jak najbardziej dopuszczam, że to po prostu taka osobowość, a nie od razu zaburzenie, ale napisałem, że martwi mnie zmiana w złym kierunku jeżeli chodzi a tą "labilność". Piszesz, że dziewczyna potrafi normalnie funkcjonować, ale obecnie nie jesteśmy w stanie tworzyć zdrowego związku. Więc oboje nie funkcjonujemy do końca normalnie.Problem jest taki, że raczej nie kręci mnie niestabilność emocjonalna. Nie lubię nijakich ludzi, ale są granice, szczególnie jeżeli myśli się o rodzinie i sensownym życiu zawodowym.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Tryt_on Chodzi o to że widzę ją trochę jak dwie osoby, jedną dobrą, w miarę rozsądną, spokojną, ciepłą, której ciężko coś zarzucić i drugą konfliktową, skłonną do negatywnego myślenia, taką z którą trudno o konstruktywną rozmowę. I ciężko mi widzieć w tym spójny obraz, chociaż nie wiem czy po prostu sam nie dodaję sobie do tego trochę kontrastu. Miewałem wrażenie, ale raczej nigdy nie trwało to bardzo długo, że jest w tym wszystkim jakaś normalność, po prostu zwykła osoba, które ma swoje lepsze i gorszy cechy.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Kotdog @Piks0n Może nie zarysowałem tego najlepiej skoro wyobraziliście, że mamy problem z rozmawianiem. Na końcu miałem na myśli tylko wspomnienie jej o samym borderline, bezpośrednio. My rozmawiamy dużo, tylko problem jest taki że to chyba do niczego nie prowadzi. Od dość dawna są cykle dobrze-źle, a ostatnio zaczynam czuć, że tymi cyklami to ona steruje. O wszystkim rozmawiamy, często ona przeprasza, mówi że się nie zachowywała zbyt dobrze, albo ustalamy, że spróbujemy coś inaczej. Ale mam wrażenie, że ostatecznie po prostu ona rozpoczyna nowy cykl i zachowuje tak jakbym chciał, czasami aż "za dobrze". I jest ok przez jakiś czas.Co do przyszłości to właśnie dużo myślę o niej (mam prawie 30), bo ja wiem że możemy pozwolić żeby to się tak ciągnęło, ale trudno mi myśleć jak miałoby to wyglądać z dziećmi na przykład albo przy jakichś większych problemach od nas niezależnych, bo póki co ich nie było. Dopuszczam zakończenie tego chociaż wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe. Tym bardziej, że ostatnio mam czuję jakby pojawiło się między nami jakieś nowe przywiązanie. A z drugiej strony wydaje mi się że jednocześnie trochę się pogorszyła ta huśtawką, co niestety martwi mnie, że jest kolejnym złym znakiem :(No ale nic, dzięki a odzew, zawsze to inaczej komuś obcemu napisać co się myśli. Plan na najbliższą rozmowę już mam, ale pytałem o tego psychiatrę/psychologa, bo myślałem, że może dzięki temu jakoś lepiej to wyjdzie. Nie tylko tutaj ale ogólnie w życiu mam takie podejście, że własne osądy nie zawsze są zbyt obiektywne i pewnie stąd ta potrzeba.
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@Ranard15 co absolutnie nie?
Moderator Nighthuntero
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
To jest bardzo ważne MUSISZ ją zostawić i nie utrzymywać z nią kontaktu DO KOŃCA ŻYCIA. Dosłownie Twoje zdrowie i życie od tego zależy. Osoby te mają niespożyte pokłady energii jeżeli chodzi i wykańczanie psychiczne bliskich osób i wielu facetów którzy byli/są w związkach z kobietą z BPD w najlepszym wypadku podupadła na zdrowiu psychicznym i fizycznym, a w najgorszym nie żyją (czy to przez komplikacje zdrowotne wywołane życiem w permanentnym stresie czy przez samobójstwo). Wynika to z tego, że przez uszkodzenie psychiki którego te osoby doznały w dzieciństwie praktycznie wszytko postrzegają jako zagrożenie porzuceniem, które u nich jest równoznaczne z zagrożeniem życia (dziecko porzucone przez rodziców nawet chwilowo odczuwa ten stan jako zagrożenie życia, bo w sumie tak jest gdyby np. zostało porzucone w lesie wiadomo, dłuższego czasu samo nie przeżyje). Więc jest to jeden z najmocniejszych jeżeli nie najmocniejszy strach jaki człowiek może odczuwać. Do tego dodaj huśtawkę nastrojów, która powoduje, że obiekt uczuć jest na zmianę idealizowany i demonizowany. A kiedy ofiara ma już dosyć tego rollercostera i powstaje chociażby minimalna groźba opuszczenia (na przykład mówisz: "mam Cię dosyć, dłużej tego nie zniosę") - przełącznik w głowie im się przestawia na panikę: przeprasza, płacze, tłumaczy się, błaga, nagle ma ochotę na seks, nagle lubi Twoją rodzinę, zgadza się na wyjście z kolegami czy o cokolwiek poszło w aktualnej awanturze. Mija dzień, tydzień, miesiąc i cykl się powtarza. Wraz z upływem czasu coraz częściej dochodzi do konfliktów.Sprawa jest oczywiście bardziej skomplikowana, jak ktoś jest zainteresowany polecam książkę "Say goodbye to crazy" https://www.amazon.com/Say-Goodbye-Crazy-Restore-Sanity-ebook/dp/B014W0587S i "I hate you, don't leave me": https://www.amazon.com/Hate-You_Dont-Leave-Understanding-Personality/dp/1491575735Teraz najważniejsza sprawa: na to zaburzenie nie ma lekarstwa, skutecznie nie działa żadna terapia, głównie dlatego, że same nie są nią zainteresowane (to wszyscy się mylą i się na nią uwzięli), a te które chodzą na terapię, przeważnie zaczynają z terapeutą odgrywać ten taniec uwielbienia - dewaluacji i tak naprawdę nic się nie zmienia, to jest po prostu kolejna osoba z która mają jakiś związek emocjonalny i zaczynają ją traktować we właściwy dla siebie sposób.Profesjonaliści od lat nie są w stanie im w pewny i trwały sposób pomóc, Ty też nie będziesz dał rady. Nie uratujesz jej, nie wyjdzie przy tobie na prostą. Również się nie zabije mimo, że często tym straszą, to bardzo rzadko targają się na swoje życie. Jedyne co możesz zrobić to ratować siebie. I nawet nie myśl, że to rozstanie może wyglądać jak z normalną osobą: usiądziecie, pogadacie i dojdziecie do wniosku, że do siebie nie pasujecie i to będzie koniec Waszego związku, każde pójdzie w swoją stronę.Nie, to będzie z jej strony wyglądało tak, jakbyś próbował ją przekonać do samobójstwa. Dla niej potencjalna utrata aktualnej ofiary jest przeżywaniem tego strachu, że "zostawił mnie opiekun, zaraz pewnie umrę". Dlatego nie da się z takimi osobami dojść do porozumienia. Musisz się w bezpieczny dla siebie sposób wyprowadzić, najlepiej weź wolne, wynajmij mieszkanie, przenieś swój szajs i jej zostaw krótki list, że to koniec. Absolutnie nie czekaj aż przyjdzie żeby porozmawiać, nic Ci to nie da, a ona Cię znowu wciągnie w swoje bagno. Tyle że tym razem jeszcze będzie miała na Ciebie bat jak to ją chciałeś porzucić. Nie jesteś jej nic winien. List wystarczy.Zablokuj ją na wszystkich mediach społecznościowych i na telefonie. Jak Ci nie szkoda numeru to najlepiej zmień numer. Weź więcej wolnego z pracy, bo gwarantuje, że jak Cie nie znajdzie w domu, nie dowie się od znajomych gdzie jesteś to następne miejsce do sprawdzenia to będzie właśnie praca. Może (a raczej na pewno) będzie nachodzić Twoich rodziców czy rodzeństwa czy znajomych to jak już się wyniesiesz to ich uprzedź żeby z nią nie rozmawiali.Musisz pamiętać jak mantrę: zero kontaktu do końca życia. Będzie Ci wysyłała milion maili, sms, DMów czegokolwiek, będzie dzwoniła po znajomych i rodzinie. Jak to człowiek w panice. Może się to również nie skończyć tak szybko i np. za tydzień, za miesiąc, za nawet za rok pisać maile, DMy czy sms, że: "teraz rozumie dlaczego tak postąpiłeś i że chciała cie przeprosić/pogadać o starych czasach/powiedzieć coś bardzo ważnego tyle że KONIECZNIE osobiście". Nie daj się złapać na takie sztuczki.Po jakimś czasie jej przejdzie i znajdzie sobie nową ofiarę, i to Ty teraz będziesz tym 'ex potworem' takim jak zapewne Tobie opowiadała wcześniej o poprzedniej jej ofierze. Druga sprawa, bardzo często może Ci nabruździć u znajomych i rodziny, mogą oni też próbować się za nią "wstawiać", że wiesz "przyszła taka biedna spłakana, że ona cię kocha nad życie a ty ją zostawiłeś i może byś z nią chociaż porozmawiał". Podobnie nie daj się na to nabrać, jeżeli się nie uspokoją to ogranicz kontakt.Bardzo ważne jest, żebyś miał jakieś wsparcie, pogadaj z dobrym kumplem, ale takim że wiesz, że nie wyśle jej sms: "gadałem z X, bohatersko postaram się uratować wasz związek dla Ciebie o Pani".Jak trochę sprawa ucichnie, to koniecznie musisz sam iść na terapię. Porozmawiaj najpierw lub zapytaj mailowo jakie ma terapeuta doświadczenie z pracą z ofiarami kobiet z BPD, jak zacznie ich bronić, to nawet nie idź. Psycholog to ekstremalnie sfeminizowany zawód i bardzo ciężko o specjalistę podchodzącego obiektywnie do BPD (a to dotyka w głównej mierze kobiet i mam przeczucie, że niedługo zniknie z DSM tak jak usunięte zostało histrioniczne zaburzenie osobowości "bo stygmatyzuje kobiety")To że byliście w związku i tak to wyglądało, to świadczy o tym, że sam masz problemy z wyznaczaniem i trzymaniem się granic oraz masz skłonności do współuzależnienia. Inaczej Wasza znajomość skończyłaby się szybko. Zanim się będziesz pakował w następny związek to musisz się najpierw z tym uporać, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa władujesz się na jeszcze gorszą (po prostu Twój kompas jest troszkę przestawiony).Dla wszystkich sądzących, że przesadzam:https://www.youtube.com/watch?v=2AXf5vjQV-wtak wygląda życie z kobietą z BPD i z czasem jest tylko gorzej
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Zobacz wszystkie wpisy