Czy ja dobrze myślę? Pójdę na studia zaoczne. Mam zajęcia co dwa tygodnie na uczelni w weekendy. Będę płacić za studia, ale przynajmniej będę mieć pieniądze na własne potrzeby. Prawdopodobnie znajdę pracę w swoim zawodzie. W rzeczywistości nie oznacza to tego, że nie będę mieć życia towarzyskiego, bo po pracy przecież można na coś pójść.Życie studentów dziennych to tak naprawdę jest o ile żyje się w akademiku, a tak to się nic nie traci? W nie każdym chyba też dzieje się coś jak w filmach? Wyłącznie tracę okazję na uczestnictwo w jakichś kołach naukowych i innych akcjach uczelnianych?Dodam, że dzięki temu planowi mam szansę skończyć lepszą uczelnię publiczną. W przypadku dziennych studiów będę mieć papier z "gorszej" uczelni też publicznej.#pytanie #studbaza

