Ksiądz lub jakiś bogol jest podejrzany o jakiś czyn zabroniony.Pojawiają się policjanci, prokuratorzy, sędziowie.Mogliby dojechać księży. Nie robią tego. Nawet nie próbują. Dlaczego?Mogliby dojechać bogatych, panoszących się patoprzedsiębiorców, takich których znamy np. z audytu obywatelskiego. Nie robią tego. Nawet nie próbują. Dlaczego?Dlaczego na zwykłego obywatela władza często próbuje znaleźć każdego możliwego haka, a nie szuka tych haków na silniejszych?Dlaczego aparaty władzy na każdym szczeblu, od krawężnika po prokuratora generalnego traktują funkcjonariuszy religijnych oraz bogaczy ulgowo? W szczególności ten niski szczebel mnie zastanawia. Taki zwykły policjant. Czy nie marzy mu się zakucie klechy albo bogola w kajdanki? W szczególności gdy ma do tego solidne podstawy? Dlaczego domyślnie traktuje się te grupy pobłażliwie? Dlaczego zawsze tak było?A nawet jeśli nie dojechać, to dlaczego taki szeregowy policjant będzie często nie obojętny, tylko wręcz adwokatem silniejszego, będzie mówił słabszemu że jest on w błędzie?Dlaczego nie wykorzystuje się wszystkich dostępnych narzędzi prawnych żeby dojechać silnych i uprzywilejowanych, a wykorzystuje się je częściej wobec słabszych? Dlaczego społeczeństwo się na to godzi? #polska #spoleczenstwo #prawo #policja #pytanie #przemyslenia

