Wielu pisze o neet jako czymś fajnym, ale ci co tak żyją to wiedzą, że jest to jazda w przepaść, która z każdym dniem nabiera większego rozpędu i w pewnym momencie nie będzie można wyhamować, a o jakimkolwiek zawróceniu nie ma mowy. Człowiek nawet nie wie jak to się stało, że tyle czasu przepadło i nie będzie on odzyskany. Jakby to wszystko się przytrafiło samo z siebie. W pewnym momencie budzisz się i uświadamiasz, że cała twoja przeszłość nie niesie nic z sobą, nie posiadasz wielu doświadczeń. Jesteś jakby tylko skorupą bez żadnego wnętrza. Po tym nie da się normalnie żyć. Bo jak? Nie wyobrażam sobie wejjść w związek, bo przyjdzie w końcu czas na szczerość i jak to tym powiedzieć. Ale najgorsza jest ta świadomość straty tego czasu, który nie został niczym wypełniony. W czasie neetu człowiek jest wyniszczany. Izolacja i alienacja absolutnie niszczą wszystko - od odczuwania emocji po jakiekolwiek interakcje z innymi ludźmi. Zresztą każdy neet ma poczucie wstydu, a ta ironia na Wykopie jest fasadowa. Izolujesz się, bo czujesz nie przeparty wstyd, że sobie nie radisz z rzeczywistością. Po jakimś czasie to wszystko staje się niejako samonapędzające -izolujesz się ze wstydu i wstydzisz się nieporadności. Ci którzy neetują powyżej pięciu lat znają prawdę lub się jej domyślają. To nie jest szczęśliwe życie i w pewnym momencie jesteś w pułapce. #przegryw #neet

