Ehh, muszę się komuś wyżalić xd Chodzi (trochę) o #związki. Historia zaczęła się w sumie dwa lata temu. Poznałem się z pewną dziewczyną. Miło nam się spędzało czas, ja do niej coś czułem, z pewnego źródła wiem, że ona w sumie do mnie też. Podczas pandemii zacząłem mieć pewne problemy ze sobą i zacząłem się odizolowywać od ludzi. Przez to też, niestety z mojej inicjatywy kontakt się urwał. Za każdym razem, kiedy planowałem podjąć próbę odnowienia znajomości, zaraz znowu coś odpierdalało się w życiu, jak nie utrata kogoś bliskiego, to własna choroba i wracałem do punktu wyjścia. Niedawno postanowiłem się w końcu przełamać i napisać do niej. Z tego co mi napisała, to wyjechała do innego miasta, próbuje zacząć nowe życie, no i z tego co wywnioskowałem z tonu jej odpowiedzi wynika, że raczej niepotrzebnie do niej pisałem, bo na moje zwykłe pytania o to, co u niej, jak sobie radzi odpowiadała raczej zdawkowo i z wyczuwalnym opóźnieniem. Wiem, że może mi to przejdzie, możliwe, że ułożę sobie życie bez niej, ale pogodzić się z tym nie dam rady już nigdy, zawsze będę miał poczucie utraconej szansy. Pewnie napiszecie mi, żebym wziął się za siebie, coś robił ze swoim życiem. Próbuję. Mimo choroby, która zostanie mi już do końca życia, która będzie postępowała (nie wiadomo do jakiego momentu) próbuję żyć, zmieniać swoje nawyki. Kilka miesięcy temu odstawiłem alko, które jako jedyne dawało mi ukojenie, fajki, zacząłem chodzić na siłownię i ćwiczyć w miarę swoich skromnych możliwości i chodzę na terapię, skończyłem dobre studia, zacząłem pracę w dobrym zawodzie, który pozwoli mi żyć na odpowiednim poziomie. Niewiele mi to niestety daje.(ノ﹏ヽ) #przegryw #depresja

