znacie to uczucie gdy wracacie do małej rodzinnej miejscowości po latach spędzonych daleko od domu, w wielkim mieście? Pochodzę z takiej małej miejscowości. Teraz odwiedzam rodziców raz, dwa razy w roku. W takich małych miasteczkach często ma się wrażenie, że czas się zatrzymał. Ktoś umarł, ale sąsiedzi wciąż ci sami. W sklepie sprzedaje od wielu lat ta sama Groszkowa. Syn sąsiadów przestał pić i jest teraz kelnerem w pobliskim domu weselnym. Krasowski się zapił, a Awanturnik Wiśniewski już na emeryturze, teraz się uspokoił bawi z żoną wnuki. Stara szkoła została zburzona, teraz jest nowa, nowoczesna. Miejsca w których spędzało się czas za dzieciaka już dawno zarośnięte, tam gdzie było boisko teraz stoi czyjś nowy dom, a nad rzekę już nikt nie przychodzi, bo większość młodych wyjechało do wielkich miast, a młodzież woli się siedzieć przed komputerem, boomer.Wróciłem właśnie od swoich rodziców i trochę dostałem takiego nostalgicznego uczucia. Na mojej ulicy było trochę dzieciaków w moim wieku. Każdy poszedł w swoją stronę i kontakty się pourywały. W jednej z młodszych dziewczyn strasznie się bujałem i do dziś przeglądam jej zdjęcia na ig czy fb. Wypytywałem rodziców co się dzieje z tymi wszystkimi ludźmi. Dowiedziałem się, że ta dziewczyna wyszła z mąż, wyjechała do wielkiego miasta, zrobiła pewną karierę, ma dziecko itd. Niby to normalne, bo czego innego można było się spodziewać, ale jakoś wzbudziło to we mnie uczucie mijającego czasu. Ludzie układają sobie życie, podróżują, zakładają rodziny, rozwijają się. Zostawiają stare śmieci daleko za sobą. Niby też się stamtąd wyrwałem, ale tylko w sensie fizycznym. Mentalnie tkwię cały czas w miejscu w tym małym miasteczku. Marnuję życie w wielkomiejskiej gównorobocie pełnej sztucznych ludzi z generatora i zastanawiam się czy już przegrałem życie czy jeszcze nie. Zawsze sobie mówię, że wiele osób ma gorzej i nie ma co narzekać, ale chujgowie..#nostalgia #przegryw #zalesie

