Tamte chany nie wrócą, wymieniło się pokolenie i zmienił się sam Internet. Przeminęła era beztroskiego trollownia na Nasza-Klasa; żółtego papieża triggerującego po równo januszy i nastoletnich normików na YT; Testovirona szkalującego matkę boską; Przemka W. tłumaczącego kurierowi, że to nie on zamówił piętnasty w tym tygodniu kibel za pobraniem albo Pauliny ze Strzegomia opowiadającej o miłości do Szoguna.Już w momencie raidu na pszczelarzy chany chyliły się ku upadkowi. Patrząc na daty ostatnich plików mojego /b/-folderu, jakoś w tym czasie się stamtąd ewakuowałem.Wróciłem jeszcze na chwilę gdy anony kręciły turbo bekę z raidowania tru kindermetali słuchających codziennie jednego i tego samego kawałka Comy na RMF Select. Wjechał Peja, Magik, Hęp Gró albo Firma. Zrobił się kwik o "kiboli" i "upadek radia". Przyszedł admin, wyciągnał wtyczkę i skończył się dzień dziecka dla obu stron (choć dzięki temu jako metal polubiłem uliczne rapsy XD)Około 2013/2014 (gamergate? nowoczesne social media?) "kultura chanowa" w Polsce i na świecie szybko ewoluowała z ludzi "chaotic neutral" na zlot inceli i spierdolenia. Nie było już po co wracać. Na szczęście dla mnie w tym czasie kończyły się studia i zaczynało się dorosłe życie. Pojawiły się do roboty lepsze rzeczy niż depresja, szarotwarze i smutne żaby.