Dobra ile czasu ma trwać te wychodzenie ze swojej strefy komfortu, tak żeby stało się to normalne i było komfortowe? I żeby nie było w głowie tego pytania, kiedy koniec? Bo 2 lata temu zacząłem ten proces i po dwóch latach, mimo jakiś tam mega efektów które osiągnąłem (z perspektywy np. rodziny, znajomych, pani psycholog, ludzi z pracy, trenera) to dalej jest to dla mnie zmusza się tylko do tego i wychodzeniem ze strefy komfortu które był polecany zarówno przez wykopków jak i panią psycholog?W skrócie:1. przestałem jeść śmieci, fastfoody, gotowce, słodycze - sam gotuje zdrowie potrawy2. sport - przez dwa lata przerobiłem nadwagę (nie otyłość) w atletyczną sylwetkę z kaloryferem, próbowałem w tym czasie wielu sportów, zostałem przy bieganiu, siłowni i rowerze. No i trochę pływania. Ogólnie z takich osiągnieć to mam na koncie biegi 10km poniżej 42min, a razem z trenerem planujemy zejść w tym roku poniżej 40min, kilka połmaratonów, maratonów, kilka wypadów rowerowych po 500-600km (bikepacking)3. ograniczyłem internet, sociale, gry, streamy, patrzenie się w ścianie do minimum. Tzn coś tam oglądam ale zamiast takiej ekpipy na yt to jakiś serial czy film ogarnę4. pornografia ograniczona do zera, masturbacja mocno ograniczona5. zadbałem o swoje zdrowie, wyprostowałem wyniki z niedoborów (anemia, kortyzol, wit D, próby wątrobowe, poradziłem sobie z jakimiś bakteriami typu h. pylori, zacząłem leczyć rwe kulszową która dolegała mi od lat, poprawiła mi się cera bo miałem wiecznie łojotkowe zapalenie skóry)6. rzuciłem alko i fajory i inne rzeczy7. zacząłem nadrabiać zaległości ze szkoły - niby mam magistra ale zrobiłem go bo mama kazała iść na studia a to mi pasowało, w szkołl radziłem sobie przy pomocy cwaniactwa, ściąganiu, manipulowaniu i wgl to byłem wygadany więc mnie przepychali z klasy do klasy) - uczę się na własną rękę, robię podyplomówkę, chodzę na angielski8. ogarnąłem pracę bo wcześniej potrafiłem zwolnić się z korpo i iść na magazyn robić za 3x mniej bo nie chciało mi się patrzeć na tych kujonków czy prasować rano koszuki - wolałem z podpitymi półgłowkami kopcić faja pod zimnym magazynem9. zacząłem wydawać pieniądze bo teraz zarabiam więcej, a i tak nie mam co z nimi robić, więc na siłę wyszukuje sobie zajęcia typu wycieczki, drukarka 3d.No dobra, to tylko część co mi się udało osiągnąć? I co? I gówno. Jak biegam to mam takiego nerwa, że przegryzam sobie wargi do krwi, a poniżej 40min to bym chyba zabił tego idiotę któremu płacę żeby mnie trenował. Zamiast domowych obiadków ze szparagami i indykiem zdecydowanie wole kilogramową lazanie z biedronki która ma w sobie jakieś pomielone skóry, mam gdzieś ten cały kaloryfer, tą cerę i te wyniki badań, za piwo pod magazynem przed swoją zmianą bym się chyba oddał tym przygłupom na wózku widłowym, idąć do pracy codziennie modlę się aby ten budynek stał w płomieniach i jeszcze zasypał tych idiotów z mordą kujonków co za podwyżkę będą siedzieć i gadać w pracy tylko o pracy. A tą panią psycholog (nie jedną, do kilku chodzę) za pomysł, że teraz czas założyć rodzinę to chyba bym rozszarpał.I co mam zrobić? Wrócić do pracy na magazynie, piciu piwka przed ekipami dla dziewięciolatków o którym tak marzę?#przegryw #zalesie

