Zauważyłem pewną rzecz obracając się w towarzystwie 30+. Jeśli jesteś samotnikiem bez żony, dzieci, jesteś swego rodzaju osobnikiem gorszego sortu. Mam na myśli tematy do rozmowy. Po za pracą i tym kto ile zarabia nadrzędnymi tematami do rozmów są gówniaki, zdradzające żony/ mężowie, jakieś totalnie idiotyczne problemy związkowe. Są to tematy nr1. Jeśli nie masz gówniaka czy drugiej połówki nie masz o czym rozmawiać z takimi osobami. Rzecz też w tym, że one z Tobą też rozmawiać nie chcą. Może to po prostu towarzystwo w jakim się obracam, nie wiem. Ostatnio spotkałem kolegę po latach pierwszy raz się zobaczyliśmy. Jego pierwszym pytaniem było - Hehe to jak tam anon? Ożeniłeś się? - Na co ja - Jeszcze nie i na tym właściwie rozmowa się zakończyła. Nikt nie opowiada o swoich pasjach, gdzie był, co widział, jaki uprawia sport (w 90% nikt żadnego, rower z gówniakami w niedzielę to jedyna rzecz) itd. Nie idzie w ogóle nawiązać jakiegokolwiek tematu (No może oprócz polityki, którą mam w doopie totalnie). #związki

