TL;DR - Chce wiedzieć WSZYSTKO o ekologii, WSZYSTKO o obecnej polityce ekologicznej. Mam czas i chęci.Z ekologią mam ogromny problem.Uważam, że dbanie o środowisko jest zasadne, natomiast mam straszny dysonans. Bo cała polityczna ekologiczna batalia wzbudza we mnie podejrzliwość. A nie mam też odpowiedniej wiedzy, żeby po temacie się poruszać.My pijemy z papierowych rułek, to może wysiądź kurwa z prywatnego odrzutowca albo przestań używać plastiku do produkcji. Konsument nie ma wpływu na to, że pakujesz swoje szczyny do plastiku, a nie do butelek szklanych.Poza tym wszystkie informacje serwowane o ekologii, są podawane z takim, nie wiem, arbitrarnym tonem.Pan ekspert powiedział, że spłoniemy w ch*j.Są tutaj ludzie, którzy się interesują? Którzy faktycznie czytają te badania, analizują, porównują. Jaki wniosek z tych analiz? Sceptycyzm czy zaangażowanie w temat?Ekologia jest tak jak każdy inny element podatna na manipulacje. Ekologia już teraz jest politycznym narzędziem. Teraz promuje nam się elektryczne samochody, ale przecież ich baterie to gówno, którego produkcja też emituje CO2. Tak? Nie? Mamy przykręcane nakrętki, które za chwilę będziemy odrywać, bo zrobiliśmy tak, żeby było ekologicznie, a teraz robimy tak, żeby (zaskoczenie) było ekologicznie.Nie wiem.Ekologia wygląda jak realny problem tej planety, który jednak używany jest instrumentalnie.Widząc nieudolność rządów, przerzucanie ciężaru z korporacji na szarego człowieka, zmienną retorykę i sposób prezentowania problematyki, to... no k*rwa nie wiem.Przecież "normy CO2" to jest idealna przykrywka dla inwigilacji i kontroli.Czy jest jakiś zestaw badań, preferencyjnie angielski, który tłumaczyłby, dlaczego musi być tak, a nie inaczej?Od A do Z, takie vademecum. Od "dlaczego jest źle", aż po "dlaczego powinieneś się poświęcić".Dużo się mówi o tym, że Europa traci przez zieloną transformację na rzecz np. Chin, Indii czy innych krajów, które mają to w dupie.Czy inne kraje faktycznie mają to w dupie? Jeśli tak, to dlaczego Europa nie?Patrząc na ekologię mam silne dejavu z migracją. Przyjmuje się jakąś ideę za progresywną, idea polaryzuje z gawiedzią, bo będzie de facto wpływać na standard życia szarego obywatela, z polaryzacji wynika jakaś dodatkowa walidacja, a na deser patrzysz na swój dyplom i cieszysz się, że wybrałeś progresywną, dotyczącą Cię wyłącznie teoretycznie, opcję o największym wskaźniku wyższości moralnej. Może napisałem to zagmatwanie, ale ludzie którzy najwięcej szczekają o imigracji, to nie są ludzie, którzy będą mieszkać w sąsiedztwie imigrantów. Tak samo ludzie forsujący ekologię, pozdro Gates, nie będą sobie odmawiać jak szary człowiek.Ludzie są pełni gówna i hipokryzji, a nasza wewnętrzna chęć do sygnalizowania cnoty i wyższości moralnej, wręcz szaleje kiedy problem nas nie dotyczy. #ekologia #kiciochpyta #polityka

