Jestem ciężkim frajerem, który zasługuje na liścia w pysk. Jestem z dziewczyną od 3 lat, czasem lepiej czasem gorzej jest. Wyjechałem ze znajomymi na egzaminy zawodowe 40km od domu na kilka dni. Trochę się piło wiadomo. Namówili mnie, żebym założył tindera. Człowiek pod wpływem nie myśli racjonalnie, ale to żadne wytłumaczenie. Może po godzinie miałem już ponad 30 par. Zacząłem pisać z jedną dziewczyną. Okazała się być mega sympatyczna, mamy wspólne pasje, zainteresowania, gadamy jednym językiem, no kurde wszystko idealnie, nawet zaproponowała sama, żeby przyjść na inny komunikator. Założyłem go bardziej dla beki, nawet dobrze nie widać mojej twarzy, imie inne też dałem, bo nie myślałem, że w ogóle z kimś będę tam pisać. Laska jest idealna, twarz też 10/10, pracuje jako kelnerka, ma ambicje duże, studiuje, widać że jest opiekuńcza, kurde no ideał. Teraz nie wiem co ja mam robić. Z tą z tindera i tak nic nie będzie, ale męczy mnie to, że znalazłem dziewczynę i chciałbym, żeby moja dziewczyna taka była. Mam w cholere metlik w głowie, z tego i tak nic nie bedzie, ale pokazało mi to, że z kimś innym może być lepiej. Tak jak serio bym chciał. Jestem rozwalony całą tą sytuacją, nie mam odwagi zerwać z dziewczyną. Chciałbym być z nią, ale żeby była tak jak ta z tindera. Możecie mieć beke z wykopka, że laska z tindera w kilka dni mu zawróciła w głowie, ale ona po prostu pokazała mi, że jestem ''fajny'' i nie ma codziennie o coś do mnie pretensji, że coś źle ciągle robię. Opisałem całą sytuacje bardzo w skrócie, bez szczegołów. Serio to nie bait, jestem smieciem. #zwiazki

