Chciałbym kupić mieszkanie w mieście TOP5, aczkolwiek nie śpieszy mi się z zakupem, bo mam gdzie mieszkać za darmo. Mam 350k na koncie, chciałbym kupić jakieś 60-70 metrów, 3-4 pokoje, więc zakładam, że potrzebny będzie milion. Rozważam dwie opcje: 1) Poczekać rok-dwa i dopiero kupić mając około 500k na koncie - wezmę wtedy mniejszy kredyt, zapłacę mniejsze odsetki, a tak jak wspomniałem, nie zależy mi na czasie bo nie płacę komuś na wynajem i nie tracę przez to pieniędzy. 2) Kupić teraz lub w najbliższym czasie i wziąć 600-650k kredytu - zapłacę większe odsetki, ale mogę się uchronić przed wzrostem cen. To czego się boję - nie chciałbym skończyć w ten sposób, że poczekam chwile i mieszkanie, które teraz kosztuje milion, za dwa lata będzie kosztować półtorej miliona. Biorąc pod uwagę jak mieszkania skoczyły, może tak być. W 2019 roku kupiłem kawalerkę za 200k a teraz takie same chodzą po 500k i to w dodatku te tańsze. Dziękuję za wszelkie wskazówki od specjalistów w temacie. #nieruchomosci

