Strzela mnie coś jak słyszę o "biednych emerytach".- Moja matka, pracowała od 21 r.ż. do 61 r.ż., z 4 letnia przerwą na urlop wychowawczy (2 dzieci). Całe życie zarabiała między minimum a średnią krajową. Otrzymuje ~3600 emerytury.- Mój ojciec, pracował od 20 r.ż., z przerwą na wojsko, będzie pracował do 65 r.ż. (po nowym roku). Całe życie zarabiał między średnią krajową a 2x średnią krajową. Planowa emerytura ~6000.- Ja - pierwszą składkową umowę (UoP) podpisałam w wieku 22 lat. Przez 3 lata pół etatu. Pensja miedzy minimum a średnia, ale pół etatu. Potem rok pracy w okolicach średniej krajowej. A potem, od 10 lat, więcej niż 2x średnia. 2 przerwy na macierzyński (składkowy, nie brałam wychowawczego). Ostatnie 3 lata wpłaciłam do ZUS max składek (nie płaciłam ZUS w ostatnich miesiącach roku). Niedawno skończyłam 36 lat. ZUS wyliczył mi moją hipotetyczną (zdyskontowaną) emeryturę.No i coś mnie "sczeliło".Przy założeniu, że będę pracować do 60 r.ż. wpłacając cały czas MAX składek, to moja emerytura wyniesie 3900. Czaicie. Płacąc przez blisko 27 lat MAX składek do ZUS, dostanę niewiele więcej niż moja matka która odprowadzała składki od pensji poniżej średniej. #emerytura #zus

