Mam dylemat moralny. Jestem 40+, rok po rozwodzie, po którym sobie chciałem trochę poszaleć, bo w sumie czemu nie. Spotykałem się przez jakiś czas z dziewczyną o połowę młodszą, bardzo atrakcyjną, i w sumie było fajnie, ona z zadupia ciekawa świata, ja z możliwościami żeby trochę go jej pokazać, układ stary jak świat. Do tej pory z chłopakami w swoim wieku miała raczej chujowe doświadczenia łóżkowe, nikt o nią nigdy nie zadbał, że tak powiem. Więc ja zadbałem, na dużo różnych sposobów. I dbałem przez jakieś trzy miesiące, średnio codziennie, bo odkryła w sobie potrzeby, o których do tej pory wydawała się nie wiedzieć. Wszystko, co piękne, musi się jednak kiedyś skończyć i wkurwiony kolejną gówniarską dramą postanowiłem zakończyć tę relację. Jadu wylewanego przez byłą żonę z okazji mojego spotykania się z taką młodą dziewczyną było żal jak cholera, ale cóż zrobić. To było jakieś dwa miesiące temu.Po przydługim wstępie czas na ten dylemat. W zeszłym tygodniu spotkałem naszą bohaterkę na mieście przypadkowo, szła ze swoim Mirkiem, przystojny chłopak, wysoki, ogólnie ładna para. Tylko jej kiwnąłem głową jak się nasze oczy spotkały, ona mały uśmiech na ustach na mój widok, też kiwnęła i ot cała interakcja. Środa, godz. 22:30, dzwonek do drzwi. Patrzę na kamerę kogo niesie o tej porze - ona. Lekko pod wpływem wparowuje do środka, w skrócie wychodzi na to, że Mirek jest cudowny, troskliwy, wspólne zainteresowania i w ogóle idealny, ale w łóżku kompletnie mu nie idzie, a pewnych rzeczy, które ona lubi bardzo, robić nie chce w ogóle. Także parę lampek wina i trzy razy później wiozę ją wczoraj rano do jej mieszkania nic o Mirku nie wspominając, bo taki ze mnie dżentelmen. Przed chwilą (piątek rano) pisze do mnie, że może by wpadła w sobotę jeśli mam wolny wieczór, bo idzie z koleżankami potańczyć, choć nie wiem co ma jedno z drugim wspólnego. No i nie ukrywam, że z jednej strony fajna zabawa, pod tym względem pasujemy do siebie idealnie i układ w którym nie muszę znosić jej dram mi pasuje, ale z drugiej bycie booty call to trochę dziwne uczucie, no i przede wszystkim trochę Mirka żal, bo ona wcale nie ma zamiaru się z nim z tego powodu rozstać. Tej logiki nie rozumiem za bardzo, ale chuj wie co siedzi w 22-letnich głowach, może to się jakoś spina, chociaż jak sprawdziłem przed chwilą na monitoringu dobre 10 minut chodziła w te i we wte pod moim domem jak wysiadła z bolta zanim się odważyła zadzwonić do drzwi, więc też jakieś wątpliwości natury moralnej musiała mieć. Co jednak jej nie powstrzymało przed napisaniem do mnie przed chwilą.Skonsultowałem się z kumplem i mówi, żeby korzystać i się nie przejmować, ale mam serio wyrzuty sumienia z powodu tego jej Mirka. Tu na wykopie trochę inna demografia i trochę chyba ludzi w wieku mniej zgorzkniałym, co sądzicie?#seks #zwiazki

