Nie wiem czy było tak od zawsze czy dopiero w dobie aplikacji randkowych tak bardzo wywaliło w kosmos wymagania co do wyglądu. Można próbować nadrabiać innymi kwestiami, ale z twarzą o atrakcyjności poniżej przeciętnej jest się skreślonym na starcie u 90% #rozowepaski Trudno mieć pretensje o czyjeś preferencje, ale to smutne, szczególnie gdy wchodziło się w dorosłość z naiwnym przekonaniem, że liczą się też inne kwestie, jak charakter, a wygląd schodzi na dalszy plan. No liczą się, ale tylko przy nieromantycznych relacjach (a i tak ludzie mają tendencję do oceniania po wyglądzie przy pierwszym spotkaniu i zazwyczaj przekonują się do ciebie dopiero po jakimś czasie). Efekt aureoli jest bardzo silny i mocno daje w kość. Przystojny facet, który nie gotuje? Spoko, to nadaje mu męskości. A w razie czego może się nauczyć. Przystojny facet, który gotuje? Wow, nie tylko dobrze wygląda, ale i nadaje się na męża. Brzydki gościu który gotuje? Nudziarz z babskimi zainteresowaniami. Brzydki gościu który nie gotuje? Przegryw który szuka drugiej matki a nie partnerki. W zależności od aparycji dwie osoby mogą być oceniane w kompletnie różny sposób. Dobijające jest też przekonywanie, że to wszystko siedzi w głowie i pewnie problem leży w toksycznym charakterze czy braku pewności siebie. Na szczęście jest coś takiego jak randki w ciemno i można się z łatwością przekonać, jak szybko przechodzi się z fajnej rozmowy do "nie czuję tego". Tylko czemu ten moment następuje tuż po zobaczeniu się z drugą osobą? Nie wiem ale się domyślam :) To by było na tyle jeśli chodzi o moje żale, musiałem się wygadać

