Opublikowane
To teraz mniej sympatycznie niż do tej pory występuje na tagu #wazektomia Nie jestem odporny na krytykę, także napiszę to anonimowo ale chcę aby moja historia była przestrogą albo przynajmniej wskazówką żeby się nad tym mocniej zastanowić. Otóż kilka tygodni temu odbyłem zabieg. Wszyscy tak bardzo polecali dr Kulika no to zdecydowałem się na niego. Jednakże nie wszystko jest tak kolorowe jak tu opisujecie...Przed zabiegiem doktor dzwoni, rozmowa trwa jakieś 5 minut. Dopytuje czy jesteśmy pewni, czy mamy pytania. Jak nie to informuje że będzie przypisany antybiotyk który trzeba wykupić i wziąć rano przed zabiegiem. No i tyle. Do doktora miałem jakieś 30 min samochodem. Przyjechałem do gabinetu w Katowicach. Wchodzę na pięterko, po lewej stronie recepcja gdzie potwierdzam wizytę i dostaję do podpisania coś ala regulamin + coś jakby ochraniacz który wskazują mi założyć na krocze. W korytarzu nie ma nikogo ale w gabinecie już tak, słychać jak dyskutują na temat niewiernych kobiet ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na korytarzu sporo ulotek oraz wielki baner "męska bezpieczna antykoncepcja". Troszkę podjeżdża mi sektą jak mam być szczery ale no ciul... po chwili pacjent przede mną wychodzi i doktor odprowadza go do recepcji. Wraca, przedstawia się kulturalnie i z uśmiechem. Po wejściu do gabinetu dopytuje czy oby na pewno chcę to zrobić bo nie posiadam jeszcze dzieci no ale nie wnika. W zasadzie jak ktoś ma obawy co do dyskusji to może ściemnić że ma żonę od 10 lat i 5 dzieci - nie sprawdzają tego ( ͡° ͜ʖ ͡°)Po wymianie kilku zdań, gacie w dół i kładziemy się na łóżku. Doktor faktycznie próbuje zagadać, tak trochę widać w wyklepany schemat tj. mnie zapytał czym zajmuję się zawodowo i mimo że pewnie kompletnie go to nie interere to dopytuje, stara się mnie zająć rozmową, sam coś tam widać tarmosi nam Stefana. Nagle mówi że będzie szczypnięcie i jest - coś na wzór dosłownie szczypnięcia. Następnie czuć że coś grzebie, dalej z nami gada ale nic nie boli. I tu nagle uuuu.... zabolało. W zasadzie zapiekło i to cholernie mocno. Potrwało z 3-4 sekundy i zarówno ja jak i doktor przerwaliśmy rozmowę. Nie wiem co to mogło być, czytałem po zabiegu że on jakby "przypala" jeden z końców nasieniowodów. Czy to było to? Nie wiem bo miałem to raz a nasieniowody są dwa. W każdym bądź razie znieczulenie tego nie złapało. Potem chwila dalszej rozmowy, doktor ściąga rękawiczki i po sprawie. Gacie na tyłek i tyle. Zabieg faktycznie trwa kwadrans. Doktor odprowadza mnie do "recepcji", tam podają mi zestaw pooperacyjny tj. batonik, czekoladę oraz colę. Każą spożyć i poczekać oraz zapłacić 2k. Dosłownie jak tylko wstałem na nogi aby wyjść z pokoju poczułem że coś jest nie tak. Z prawej strony jest kanapa (kto był ten wie i potwierdzi) i od razu na niej usiadłem. Straciłem przytomność. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Nie wiem ile to trwało, ile tam siedziałem ale otwierając oczy stała tam już Pani z recepcji i pierwsze co usłyszałem to "w ankiecie nie zaznaczył Pan uczulenia na antybiotyk" .... no kurde to bardzo średnie powitanie. Na pewno nie takiego się spodziewałem. Owszem zaznaczyłem że nie mam bo nigdy nie brałem takiego czegoś więc skoro jest opcja tak/nie to zaznaczam nie.... Dostałem kawę, jeszcze jednego batona no i tyle. Pani z recepcji po chwili wyszła ze swojego pokoju, poszła do doktora z jakimiś dokumentami (podejrzewam że moimi) i po chwili przyszedł doktor. Usiadł obok, wspomniał że to się zdarza i to dlatego że przebił mi otrzewną a ponieważ się wykrwawiałem to organizm spowalnia bicie serca i mdlejemy. No przyznam że to przebicie otrzewnej nie zabrzmiało optymistycznie. Co ciekawsze jakieś 15 minut później na recepcji zemdlał drugi facet też po zabiegu także no nie polecam zgrywać bohatera... Swoją drogą to przede mną była 1 osoba, po mnie gdy wyszedłem z gabinetu czekały 2. A zanim doszedłem do siebie na tyle dobrze (ponad godzinę mi to zajęło) aby wyjść z budynku to przynajmniej 3 kolejne były na zabiegu. Czyli w jakieś 2 godziny jest 5-6 osób. W ciągu dnia pewnie z 15 albo i więcej. Nie wyliczam nikomu kasy bo jak się zna i się należy to nic mi do tego, natomiast na pewno doktor biedy nie klepie ;) I lećmy w okres po zabiegu.... gdy tylko znieczulenie puściło to musiałem wziąć tabletkę bo nie szło nic zrobić. Wziąłem też do spania aby mieć lepszą noc. Nie uwierzę w bohaterów którzy rzekomo zaraz po zabiegu wracają do normalnego życia, to jest nie do zrobienia nawet gdybym swój ból zredukował o 50%. Pierwsze 2-3 dni to bardzo mocno psycha sitting. Bolą Cię jaja, słyszałeś o przewlekłym bólu jąder, boli Cię w okolicach brzucha, boli Cię pachwina boli Cię wszystko. Totalnie w tym momencie żałowałem co ja właściwie sobie zrobiłem.... Czekałem na telefon doktora bo wierząc w relacje z wykopu to doktor zadzwoni dzień po zapytać jak się czuję. I co? I guzik. Nie zadzwonił. Ani dzień ani dwa dni, ani tydzień po... Po zabiegu pierwszy prysznic dozwolony dopiero kolejnego dnia, totalnie zestresowany go brałem. Już nawet nie wspomnę o oddawaniu moczu. A że pierwsze 3-4 dni Stefan nie miał porannego wzwodu nawet nie wspomnę. Turbo duży stres i nikomu tego nie polecam. Kilka razy miałem dzwonić do doktora, zapytać czy to o ten ból w pachwinie (nie ma żadnych informacji że akurat tam będzie się pojawiał) ale uznałem że nie zawracam głowy bo pewnie powie mi że to szybko po zabiegu i że mam poczekać. No to poczekałem... zadzwoniłem 10 dni po zabiegu gdyż jak mówił i jak było przekazane w informacjach z "instrukcjami" po 7-10 dniach większość objawów ustąpi. I co? I doktor nie odebrał telefonu. Czy oddzwonił? Oczywiście że nie oddzwonił. Także podsumowując... Panowie, Mirki... jak rozważacie aby ktoś wam grzebał w jednym z najważniejszych (jak nie najważniejszym) organie to się mocno zastanówcie bo po zabiegu psycha sitting. Pojawiają się myśli czy oby na pewno jak będę miał 60 lat nie chciałbym raz w miesiącu czekać aż syn/córka przyjedzie i mnie odwiedzi. Druga sprawa to nie ma co wierzyć w super opiekę lekarza w stylu "tu doktora prywatny numer, proszę dzwonić o każdej porze" bo guzik prawa - on nie odbierze. Trzecia sprawa, to nie wiem jak byłoby w innych organizacjach ale chyba jednak wolałbym zrobić to w klinikach wazektomia.com które mają kilka specjalistów w razie komplikacji albo jakiejkolwiek innej klinice innej gdzie jest to bardzie legitnie niż u doktora który robi to sam, 2 razy w tygodniu w różnych miejscach w Polsce i oprócz niego jest tylko Pani w recepcji. Co u mnie teraz? No to jestem około 3,5 tygodnia po zabiegu. Dalej mam ból w pachwinie, dalej mam ból w nadbrzuszu. Podjąłem jeszcze jedną próbę telefonu do doktora. Ani nie odebrał, ani nie oddzwonił. Z jednej strony mogę już wykonywać czynności domowe, ale z drugiej no to o spacerze godzinnym mogę zapomnieć bo im więcej aktywności tym bardziej boli. Także nie - nie jest idealnie.Czy żałuję? Tak.Czy zrobiłbym to ponownie? Zdecydowanie nie.

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (7)
mirko_anonim
Opublikowane
Opie ja z tym walcze od prawie roku, daj sobie czas i nie czytaj opini fachowcow czy doktorow w internecie, tyle Ci moge napisac, napisalbym pw ale nirwiem do kogo
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Opie zloty ja z tym walcze juz prawie rok, daj sobie czas, napisalbym pw ale niewiem komu;)
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@2xpapanalepiku
jak można dać się dobrowolnie wykastrować? Nie pojmuję tego
Gościu, czy ty w ogóle wiesz, czym jest kastracja? Wiesz, że wazektomia nie jest kastracją?
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Kurde, ja to lekarzem nie jestem i nie znam się, więc niech mi ktoś wytłumaczy, jak, grzebiąc przy jajach, można przebić otrzewną.
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Trochę się chyba źle zrozumieliśmy. Oczywiście że miałem wątpliwości, bo uważam że problem ma ten który ich nie ma. Natomiast niechęć do dzieci, wszelkie minusy oraz inne powody na "nie" spowodowały że podjąłem taką decyzję a nie inną i nie był to żaden impuls, lecz przemyślana decyzja od kilku lat. To tyle naprostowując spiskowe teorie, ale tłumaczyć się dalej nie zamierzam.Pisząc ten wpis bardziej miałem na myśli to że przypadki komplikacji się zdarzają. Zarówno to że podczas zabiegu mocno coś zabolało i totalnie nie wiem co, a znieczulenie mi nie pomogło. To że słusznie polecają posiedzieć bo można stracić przytomność i mega się tego nie spodziewałem. A już na temat podejścia doktora jak i pielęgniarki z którymi później po prostu tracimy kontakt nie wspomnę. Nie każdy ma opcję bez problemową.A troszkę szczerze mnie rozbawił komentarz że doktor miał zły dzień i coś zjebał. No sory ale jak masz zły dzień to odwołujesz zabiegi i mówisz wprost o tym a nie ciachasz ludzi jeden po drugim aby zrobić siano. Jak masz zły dzień to nie usprawiedliwia w żaden sposób aby robić coś źle i potem ignorować problemy.
Moderator grap32
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
pamietaj ze nie jestes bezpłodny, zawsze można pobrać plemniki z jądra i wrzucic w twoją żonę
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
Kolega w Holandii przez to ostatnio przechodził. Nikomu nie wypominam, ale ceny tam podobne. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Moderator mkarweta
Anonimowy użytkownik

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clu34d6eh00b30mgvxs8g8418

Dodane: 22 marca 2024 - 21:34:07
Opublikowane

Autor był widzianyponad 2 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy