#kiciochpyta #robota #pracaJestem ciekaw jak podchodzicie do sprawy wybrania urlopu na okresie wypowiedzenia i czy tylko ja mam tak gigantyczny ból dupy o to?W lutym tego roku zmieniłem pracę, a zatem cały zaległy urlop (5 dni) plus 5 z bieżącego poszło "na marne". Tzn. dostałem ekwiwalent, ale wolnego brak, prosto z jednej roboty do drugiej.Teraz miałem okazję zmiany pracy na coś potencjalnie fajnego, ale zrezygnowałem właśnie z powodu urlopu. Po raz kolejny musiałbym wziąć, tym razem już 9 dni urlopu.No i wiecie, wstępnie mieliśmy z dziewczyną i znajomymi zaplanowany urlop dwutygodniowy we wrześniu. Wszystkie plany biorą w łeb. Dodatkowo 9 dni to prawie 2 pełne tygodnie. Siedzieć w domu i nic nie robić w tym czasie? No proszę Was. Organizować coś na ostatnią chwilę i jechać samemu? Jakoś tak dziwnie by było i w sumie nie potrafię tak rzucić wszystkiego, spakować się i lecieć na wypoczynek bez odpowiedniego nastawienia wcześniej XDZnów siedzieć w domu na dupie o nic nie robić to chyba dostałbym z nerwów w łeb, że muszę kolejny rok dymać do wakacji.Jak zmieniacie pracę to akceptujecie, że oh well, mam teraz urlop? Albo planujecie wszystko tak, że wychodzi Wam na dobre?

