Chciałem się podzielić pewnymi przemyśleniami, porównując Stuu do Michaela Jacksona. Królowi popu zaszkodziły zarzuty pedofilskie, ale jego "legacy" jest mimo to dalej pozytywna. Ma bardziej łatkę dziwaka niż pedofila, a "łatka" króla popu jest tu jednak wiodąca. Niektóre radia przestały na jakiś czas grać jego piosenki i w sumie tyle... Zaś w przypadku Stuu - gdyby zarzuty formułowane wobec youtubera się potwierdziły - wydaje mi się, że wówczas straci on cały swój dobytek i pamięc o nim będzie wyłącznie negatywna. No i moje pytanie, dlaczego w jednym przypadku było tak, a w drugim…