Zabieram swoje podatki z Krakowa, wracam z rozliczeniem do domu rodzinnego. Skoro jestem traktowany gorzej niż "mieszkaniec Krakowa", czyli osoba która ma się gdzie zameldować, kasa z moich podatków będzie się mieć lepiej gdzie indziej. Jestem zmęczony, jak bardzo mnie tu najwyraźniej nie chcą. Myślę, że gdyby więcej ludzi zmieniło urząd skarbowy, rada miasta szybko by się ogarnęła że coś tracą na tym biznesie więcej niż zyskują ( ͡° ͜ʖ ͡°) Żadne protesty (do których podpinają się szury), niszczenie znaków, to wszystko nie ma znaczenia. Można ich uderzyć tylko po kieszeni, bo tylko to…