Zakochałem się w swojej terapeutce. Nie jakaś terapia uzależnień, ale zwykła "nad ogarnięciem", taka abym coś osiągnął, a nie zaćpał. Ma ok. 15 lat mniej. Ale to pierwsza kobieta której wszystko co myślę mogłem powiedzieć - no prawie wszystko. To koniec końców jeszcze terapeutka, a nie żona. Mam obecnie w głowie tryb szukania "żony". FWB/ONS mi kaszanią w głowie, więc nie chcę.Powiedziałem jej, że się zauroczyłem na 4 chyba spotkaniu, bo rzeczywiście "chemia" w głowie zaczęła się układać. Zbyła mnie, że niby manipuluję młodszymi dziewczynami i że nie ma mowy na kontakt poza terapią. A ja…