Cześć, czy są tu osoby WWO? Tzw. wysoko wrażliwe? Jak sobie radzicie z wszechobecnym buractwem i hałasem? Mój case jest taki, że parę lat temu świadomie uciekłem z default city na dalekie przedmieścia, bo miałem już dość imprez za ścianą bloku, wyścigów na ulicy, ciągłej rotacji sąsiadów, wykłócania się z przyjezdnym cwaniactwem o byle pierdołę (np. żeby nie zastawiać wejścia rowerami czy wózkami, nie wystawiać śmieci przed drzwi, itp.). Kilka lat temu, jeszcze przed pandemią, wybudowałem dom, na dość głębokiej na owe czasy wsi. Cisza, spokój, las i rezerwaty za płotem, a do centrum wielkiego…