Przez parę lat spotykałem się z różową, która zajmowała się tzw. białą magią. Traktowałem to jako nieco niepoważne hobby, a przede wszystkim nieszkodliwe bo kręciło się wokół jakiejś tam pomocy ludziom, dziewczyna była też mocno zaangażowana w różne charytatywne inicjatywy, pomoc zwierzętam itp., generalnie nie zwracałem na to większej uwagi i traktowałem jako lekką odklejkę, ale laska podchodziła do tematu na poważnie. Robiła mi jakieś amulety, rytuały itp. i (co ważne) miała swoje "magiczne imię", dajmy na to Ruta o którym mało kto wiedział. , w tym samym czasie skończyłem studia i…