Wiecie dlaczego tęsknie do czasów młodości, mimo że przecież były dalekie od ideału? Mimo wszystko był luz psychiczny bo wszystko co miało się wydarzyć miało być "kiedyś". Dopiero w dorosłości nabyłem (jak każdy) jakiegoś permanentnego zamartwiania sie. Nie ma dnia żebym nie myślał o:- pracy, czy znajdę coś lepszego, co muszę umieć żeby znaleźć coś lepszego, kiedy zacząć się uczyć, czy to będzie przyszłościowe- czy będzie mnie stać na mieszkanie, czy kupować coś dla siebie czy czekać, jak będę spłacał, czy duże przyszłościowe czy małe bo po co mi większe- czy nadal będę samotny, czy…
