Wpisuję więc tekst swojego anonimowego wyznania...Do rzeczy, bez pierdolenia:Związałem się z kobietą z małego miasteczka, która ma duże problemy adaptacyjne - co to znaczy? Ma trudności z zadzwonieniem i załatwieniem własnych spraw, miała wielkie trudności z poruszaniem się samochodem (dopóki tego nie ogarnąłem - choć wciąż wiele niedociągnięć jest, nie powiem...) - ale teraz już trochę lepiej. Jak raz zapierdoliła w bramę oraz krawężnik na śliskim to się lekko ogarnęła w tej kwestii. Kompletnie nie potrafi porozumiewać się w gronie ludzi których nie zna (jedynie u siebie w domu czuje się…