Zakochałem się we własnym wyobrażeniu o koleżance z pracy.Tak, dobrze słyszycie xD nie w samej koleżance - owszem, to ładna dziewczyna, która pracuje u nas od niedawna. Ma ładny głos i bardzo zmysłowe ruchy, ale w sumie to tyle dobrego. Niestety głupia galareta w mojej czaszce zbudowała wokół tego obraz jakiegoś anioła. Który nie istnieje bo wystarczy, że się spotkamy żebym zauważył, że rysy jakieś kanciaste, figura nie ta, brzydki uśmiech itp itd. Nie widujemy się za często btw bo pracuje w dziale obok. Ale regularnie. Co gorsza mam wrażenie, że nie jestem jej obojętny bo jakoś zawsze…