Poszliśmy z kumplem do PUBu na darta, a nasze żony z większą grupką na sushi i wino do restauracji.Wynikła jakaś kłótnia o duperele, nasze dziewczyny zjadły w ciszy i zawinęły się przed 20:00, bo nie czuły się komfortowo w takiej atmosferze.A my?Piwo, fajki, darcik, śpiewaliśmy Lady Pank uwieszeni sobie na szyjach z jakimiś nieznanymi kolesiami do drugiej w nocy, nazywaliśmy się braćmi, a o imiona spytaliśmy się dopiero przy rozstaniu, kiedy zapisywaliśmy swoje numery, żeby kiedyś znów zagrać razem.Jak ja się kurwa cieszę, że nie jestem kobietą :D#logikaniebieskichpaskow…