Jakiś czas temu był wałkowany temat o mentalcelach, ludziach będący powyżej progu przegrywa, ale będący w przegrywie przez inne czynniki jak np bieda, kontrolujące wychowanie, autyzm ect. To prawda. Bo znam takiego, to mój najlepszy przyjaciel. To nie będzie wpis o mnie. Ja mimo, że mantlet 169 cm z nadwagą zawsze miałem twardą dupę w życiu i albo miałem wywalone, albo tryhardowałem i coś tam ugrywałem, bo po mnie spływało i szedłem dalej. Szedłem pod prąd bez płaczu nad sobą. Byłem raz w związku, ale ponieważ zaczęły się wymagania księżniczki zakończyłem tę farsę. Ale mój przyjaciel to co…