Historia w nawiazaniu do wpisu o uratowaniu zycia koledze w pracy-dzieki wiedzy o resuscytacji.Jestem skromny. Nie lubie blyszczec, daleko mi do narcyza. Aktualnie wiode normalne, zwykle, spokojne zycie emigranta na zachodzie.Ale moge o sobie powiedziec ze nim jestem. I juz nim bede do końca zycia. Los swojego czasu wystawil mnie na probe. Dalem rade. Moge sie nim mianować.Angel guard.Ta historia to najwieksze, najmocniejsze przezycie w moim zyciu. Codziennie, mimo uplywu lat mysle o tym chociaz raz dziennie. Niewyobrazalnie dla osob ktore czegos podobnego nie przezyly.8-9 lat temu…