Lubię obserwować społeczeństwo, a w szczególności ludzi o typowym wyglądzie #przegryw i tak na dobrą sprawę, to sami sobie są winni, bo są zaniedbani. Bym powiedział, że 90% osób, o których moja pierwsza myśl jest taka: "pewnie udziela się na przegryw" nie ma szpetnych mord, jak to sami uważają. Z twarzy wyglądają normalnie, ale całokształt krzyczy "przegryw!". Pewnie zostanie to odebrane, jako pierdololo normika, ale wystarczy zrobić kilka rzeczy, żeby nie wyglądać jak archetypowy przegryw. Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się najbardziej w oczy, to jest zgarbienie i wysunięta szyja do przodu. Temu da się łatwo zaradzić - wystarczy pójść na siłownię. Jak idziesz przez miasto, to popatrz w odbiciu szyb, jak wygląda Twoja postura.Druga rzecz to wychudzenie, brak jakichkolwiek mięśni bądź ulaństwo. Da się temu zaradzić - wystarczy pójść na siłownię. Trzecia rzecz to włosy, widać, że ktoś unika fryzjera - wystarczy pójść do fryzjera raz na 3-4 tygodnie. Nie musi to być barber za 100 zł czy oskarkowy vifon.Czwarta rzecz to pryszcze - mamy 2025 r., da się je ogarnąć bez większego trudu, wystarczy systematyka i rutyna. Większość przegrywów (ze względów fizycznych) jest w stanie w rok czy dwa zrobić glow up, że będą wyglądać normalnie, a niektórzy wręcz atrakcyjnie i nie potrzeba mieć do tego kwadratowej szczeki czy potężnych zasobów finansowych na operacje. Co zrobicie z tą wiedzą, to już Wasza sprawa.

