Poszedłem do fryzjerki do której chodze od paru lat. Jak innych strzyże to nawija jak katarynka, jak mnie to cisza jak na pogrzebie. Podczas ostatniego strzyżenia nie wiem co w nią wstąpiło ale zaczęła do mnie mówić, ja nie wiedziałem co mam jej odpowiadać więc głupoty gadałem takie że głowa mała. Pierwszy raz w życiu z kobietą z poza rodziny "rozmawiałem" ale wstyd taki że czas chyba zmienić fryzjerkę. Ps hóop 28 lat. #przegryw

