Gościu kupił ode mnie sprzęt elektroniczny używany kilkuletni, bez gwarancji, z odbiorem osobistym, bez żadnej umowy itp - po prostu przyjechał, dał kasę w gotówce, sprawdził i pojechał. Po ponad tygodniu się odzywa, że mu coś nie działa. W sensie niby ogólnie działa, ale jakaś funkcja nie działa. Cholera wie czy go nie uszkodził, może faktycznie coś nie działało ale nawet dokładnie nie wiem o co mu chodzi bo sam jakoś specjalnie tego nie uzywalem. Miał czas, żeby normalnie wszystko posprawdzac przy mnie, pokazałem mu itp - wszystko działało nie miał zastrzeżeń. Nawet nie chciał dokładniej sprawdzać bo gadał że nie ma czasu. Teraz mi wypisuje że chce zwrócić, że jakaś rękojmia. Ma prawo do roszczeń? Jestem osobą prywatną, bez żadnej umowy mu to sprzedawalem, w dodatku niska wartosc - kilkaset złotych. Nawet bym to przyjął dla świętego spokoju, ale ch wie czy faktycznie czegoś nie rozwalił przez te kilka dni i teraz chce się wycwanić, więc trochę bym się czuł jak frajer. Ogólnie sprzedawalem sprzęt jako sprawny, bo wszystkie funkcje które potrzebowałem działały. Ogólnie ogłoszenie było na olx, stąd wziął mój nr, ale żadnych umów nie robiliśmy, ustnie tez nie gadałem że daję jakąkolwiek gwarancję. Wręcz ostrzegałem, że sprzedaję bo nie do końca umiem to obsługiwać i żeby sam wszystko posprawdzał. #elektronika #pytanie #kiciochpyta #olx #allegro #sprzedaz #handel #prawo

