Cześć Mireczki, piszę do Was z taką sprawą odnośnie #mieszkanie #ksiegiwieczyste #spadkobiercy #spadek #dziedziczenie.Niedawno zmarła moja babcia, dziadek żyje, mieli jednego syna którego odebrano prawa rodzicielskie wobec mnie, ja jestem jedynym wnukiem. Czy o jakimkolwiek spadku w postaci tych 25% mieszkania (jeżeli babcia nie spisała testamentu to chyba 25% by przechodziło już na mnie?) jest się informowanym, czy to ja muszę iść się dowiadywać, upominać, sprawdzić to gdzieś? Dziadek ogólnie ostatnio jak z nim rozmawiałem sam poruszył temat mieszkania, i że on przed śmiercią mi je da, ale kombinował też i wymyślał jakieś bajki, mam wrażenie że chce mnie wyrolować albo podłożyć jakąś minę. A wystarczy że już przez ich syna miałem spierdolone pół życia, w drugiej połowie mógłby po tej rodzinie skapnąć jakiś grosz. Tak, ktoś może powiedzieć że chuj ze mnie, że może nic mi się nie należy, albo że to nie mój interes co dziadek zrobi, trudno.a) Czy po śmierci babci to ja mam się gdzieś udać żeby sprawdzić czy był testament, czy część mieszkania spadła już na mnie? Takie informacje są jakoś przekazywane zainteresowanym?b) Czy da się znając sam adres, sprawdzić stan prawny mieszkania? Kto jest właścicielem, czy są jakieś zadłużenia, czy jakieś inne wałki/miny jak oddanie mieszkania za jakąś dożywotnią emeryturę czy coś?c) Czy są jakieś rzeczy, których powinienem się obawiać i na które zwrócić uwagę zakładając że dziadek jeszcze przed końcem swych dni będzie chciał mi w związku z tym mieszkaniem jakoś dojebać? Np. dostanę mieszkanie obarczone półmilionowym długiem który nagle będę musiał spłacać? xD

