Opublikowane
Po dwóch tygodniach od rozstania z moim partnerem, z którym spędziłam ostatnie 4 lata, ciężko jest mi pogodzić się z tą sytuacją, a w zasadzie nie potrafię znaleźć odpowiedzi czy to tak musiało się zakończyć.Poznaliśmy się przez Tindera (to była moja pierwsza i do tej pory ostatnia randka z tej aplikacji) i zaskoczyło u mnie momentalnie. Już na pierwszych randkach omawialiśmy spojrzenie na związki, obydwoje mówiliśmy o poszukiwaniu długotrwałej relacji, podejście do instytucji małżeństwa (z obu stron raczej pozytywne), no generalnie wszystko się zgadzało. On był 2 lata młodszy ode mnie, ale obydwoje szliśmy już w stronę 30stki. Ja miałam za sobą już jeden długi związek (7 lat) on również ale krótszy (2,5 roku).Po kilku miesiącach wspomniałam o zamieszkaniu razem, miałam wrażenie że po roku trwania relacji to normalne, aby rozwijać związek. Oh zareagował na to z wielkim zmieszaniem, że jak to tak wcześnie. Przez kolejny okres nie szło najlepiej, ja miałam duże oczekiwania, chciałam rozmów o przyszłości, wspólnej perspektywie, szukałam stabilizacji. On nie chciał rozmawiać o przyszłości, nie chciał o tym myśleć, chciał się skupić na tym co jest teraz. Był moment, że zaproponował rozstanie, jednak porozmawialiśmy o tym, że ja muszę obniżyć swoje oczekiwania, że nie mogę przenosić przyzwyczajeń z ostatniego, 7 letniego związku, na kolejny. I tak przeszły kolejne miesiące. Po pewnym czasie postawiłam ultimatum, że musimy wprowadzić się w końcu razem, że ja chcę aby ten związek się rozwijał, że nie jesteśmy już gówniarzami, że musimy iść do przodu. Zgodził się, ale nie bez leku i zwątpienia.Przeszły kolejne miesiące, temat dziecka, macierzyństwa pojawiał się co jakiś czas. Ja chciałbym być w przyszłości matką, zbudować rodzinę, on nie chciał o tym rozmawiać, nie chciał o tym myśleć, twierdził, że jeszcze nie wie, że jeszcze nie jest gotów. I ja też jeszcze nie byłam, ale mimo wszystko wiedziałam, że za kilka lat przyjdzie ten moment. On kompletnie nie potrafił powiedzieć czy widzi dziecko w swojej przyszłości, szanse 50/50.Wielokrotnie płakałam i nie wiedziałam co robić. Bałam się skończyć, kochałam go (nadal to robię) ale wiedziałam, że gram w ruletkę.Rok temu wspomniał mi że nadal miewa negatywne myśli (miał epizod z depresją w przeszłości i ojca alkoholika który popełnił samobójstwo). Wtedy powiedział, że kiedy jednak wraca do domu, to czuję, że to dla niego bezpieczne miejsce, że ja jestem domem.Dwa tygodnie temu doszło do rozstania, po kilku sprzeczkach kilka dni wcześniej, kiedy to powiedziałam, że nie potrafi ze mną rozmawiać, a z innymi już tak, powiedział że to już więcej nie działa. Próbowałam przez chwilę wyjaśnić to, zawalczyć o ten związek, ale temat był zamknięty. Powiedział że mnie nie kocha. Że złe myśli wracają. Że tylko ja budowałam ten związek, a on był tylko pasażerem. Nigdy nie wykazywał kreatywności w związku, zapominał, nie myślał o tym, aby sprawić mi małe przyjemności.Trzeźwo myśląc, to tak musiało być, to nie miało sensu, ale dlaczego to tak boli?Powiedziałam mu żeby spróbował terapii i niby niedługo ma ją zacząć. Dlaczego tak późno? Mam żal do niego i siebie, że nie zareagowaliśmy wcześniej, może pomoc psychologa naprostowała by pewne rzeczy w jego głowie, lek przed myśleniem w przyszłość.Chciałam się wygadać, jakie jest wasze zdanie Mireczki? Mam mętlik w głowie...#zwiazki #milosc

Dyskusja

Rejestr odpowiedzi mirko.pro (4)
mirko_anonim
Opublikowane
Jezeli gosc mowi Ci, ze nie wie czy chce miec dziecko… tzn ze nie chce miec go z Toba. Jezeli Ty chcesz - pozostaje pogodzic sie z jego odrebnym zdaniem i zapomniec o nim.Zwlaszcza, ze powiedzial ze nie kocha… Podziekowac, ze nie stracil wiekszej ilosci Twojego czasu i szukac dalej.
Moderator Nighthuntero
Anonimowy użytkownik
mirko_anonim
Opublikowane
@betonowa_klataTak masz rację, powiedział że mnie nie kocha i to był ostatecznaly argument. Mój partner miał problem z podejmowaniem decyzji i lękiem przed zmianą/nieznanym, w moim mniemaniu był to krok, aby ten związek rozwinąć i pokazać, że zmiany są dobre i nie ma się czego bać, lęk jest często nielogiczny, a życie idzie do przodu
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@betonowa_klataTak masz rację, powiedział że mnie nie kocha i to był ostatecznaly argument. Mój partner miał problem z podejmowaniem decyzji i lękiem przed zmianą/nieznanym, w moim mniemaniu był to krok, aby ten związek rozwinąć i pokazać, że zmiany są dobre i nie ma się czego bać, lęk jest często nielogiczny, a życie idzie do przodu
Moderator Dipolarny
Autor anonima
mirko_anonim
Opublikowane
@programista15cmJakie korzyści ma wprowadzenie się razem? Poznanie die od codziennej strony, a nie tylko randkowanie i jeżdżenie do siebie na weekendy. Prowadzenie razem gospodarstwa domowego oraz związane z tym obowiązki, to jest krok milowy związku, jego rozwój.Nie jestem desperatką, która urodzi dziecko dla zasady, dla mnie to decyzja dwóch ludzi, na którą czekałam, to była moja wizja przyszłości i rodziny, nie wiem co w tym dziwnego. Nie wrobiłam go w ciążę, uważaliśmy żeby nie było wpadki. Mieliśmy wspólnie podjąć ten krok na trzeźwo, po prostu szansę oceniałam na 50/50, bo on się tak daleko nie widział.
Moderator Dipolarny
Autor anonima

Komentarze z Wykopu

Sprawdzamy liczbę komentarzy...

Akcje

Otwórz wpis na wykop.pl
Klucz publiczny:

clihbnmjr03hk37hgjqncvvbm

Dodane: 4 czerwca 2023 - 13:10:31
Opublikowane

Autor był widzianyponad 3 lata temu
Zobacz wszystkie wpisy