Hej. Z racji tego że tak obserwuję od dawna, a widzę jak wygląda rynek od strony osoby która zarabia dużo powiem wam jak to jest u mnie. Zarobki 20 tys, na rękę. B2B programista. Odłożone mam jakieś 400tys nie licząc poduszki finansowej i wiecie co? Mnie też nie stać na mieszkanie. Nie jestem w stanie kupić mieszkania dla rodziny 2+2 w Warszawie. Takie mieszkanie to koszt koło 1.5mln co przy moim wkładzie daje jakieś 7-8 tys raty. Mogłem kupić mieszkanie przed bk2, ale niestety nie udało mi się znaleźć odpowiedniego, wtedy było mnie stac. Ktoś powie pewnie, chłop ma 20k i raty 8 k się boi. A no boje bo nie wiadomo czy za rok będę tyle zarabiał, a życie kosztuje z tych 20k odliczając wszystkie wydatki zostaje 10. Sama rata i czynsz to prawie tyle więc z giga wypłaty zostaje prawie nic. Sam często zastanawiam się kto kupuje te wszystkie mieszkania po 20k z metra. Wiadomo teraz rynek ma zadyszkę, ale sam jak dzwonię i pytam o te w cenie 15k metr to praktycznie trzeba się decydować tak samo szybko jak za czasów bk2 bo ludzie biorą to od ręki. Nienawidzę tych wszystkich dopłat, współczuję tym którzy zarabiają o wiele mniej bo rynek w wielkich miastach ich wykluczył. Oczywiście można kupić mieszkanie pod Warszawą, za cenę kilkanaście procent niższa. Patrząc na to co się może stać po wyborach, gdzie te skunksy znów będą próbowały przepchać dopłaty dla dobrodzieji deweloperów nie wróżę nic dobrego, chociaż patrząc na moc wykopu w tej sprawie w ostatnich miesiącu jest cień nadziei. Pozdrawiam tych którzy mnie zhejtuja i innych i j3b4c deweloperuchow i wszystkich tych którzy zrujnowali ten rynek. #nieruchomosci #nieruchomości

