Mirki, przychodzę do was z jednym z bardziej typowych problemów obecnych czasów, ale może się uda. Szczególnie wołam osoby z tagu #programowanie #programista15k bo może wy mieliście takie problemy i wiecie jak je rozwiązać.Mianowicie - umiejętność nauki i skupienia. Mam taki problem, że jest w internecie kupa materiałów jak rozwiązać problem prokrastynacji, skupienia, nauki, ustawiania celów i ich skutecznego wykonania. Mam taki problem, że jestem w stanie normalnie pracować (zdalnie, programowanie), coś ugotować, iść na siłownie i zostaje mi po tym wszystkim powiedzmy ok 4 godzin dziennie wolnego czasu. Chciałbym docelowo te 2 godziny przeznaczyć na pewne produktywne rzeczy, które sam sobie ustanowię np: nauka programowania, czytanie książek, nauka języka obcego, a pozostałe 2 godziny na pierdoły typu gry, seriale, filmy. Od zawsze wydawało mi się, że moim problemem jest brak ustanowienia balansu i chciałbym np: 3h 45min coś robić i tylko 15min dać na rozrywkę i przez tą presje przegrywałem. ALe nawet gdy założyłem sobie: 2h nauka, 2h rozrywka to dalej jest coś nie tak.No i tu się zaczyna problem. Z jednej strony jestem na sobie w stanie wymusić tą naukę 2h, aczkolwiek skupienie jest zerowe. Co 10 minut przerywam na 2-3 minuty i scrolluje telefon. W efekcie 2h nauki zamienia się 1h i w dodatku mam wrażenie, że mało co z tego wynoszę i efektywność wynosi do 30%. Mam wrażenie takie wewnętrzne odczucie, że walczę z samym sobą. Z jednej strony próbuje sobie wszystko ręcznie zapisywać na kartkach co jest dla mnie ważne i co chce robić, potem zaczynam to robić, ale na odpierdol. Z kolei na jakichś głupotach nie mam problemu, żeby skupić się w 100%Chciałbym wiedzieć jakie są sprawdzone sposoby na to, żeby nie walczyć sam z sobą, żeby mój organizm ze mną współpracowal? Żebym umiał wejść w stan głębokiego skupienia na te 2h i żeby nie ciągneło mnie do socjali? Owszem są różne techniki, ale mam wrażenie że one nie rozwiązują do końca sedna problemu. One pokazują jak "pokonać" swój organizm i zmusić się "wbrew sobie" do nauki podczas gdy mózg świruje i domaga się głupiej rozrywki. Niby da się wtedy uczyć, ale to nie jest efektywne. A czy jest jakiś sposób, żeby organizm nie walczył z nami tylko współpracował? Żeby nie sabotował wysiłku nauki, tylko żeby nas ciągnęło do tego? Czy są jakieś sprawdzone kursy, książki, które wam pomogły uzyskać takie sesje pełnego skupienia, gdzie w ogóle nie musieliście walczyć z chęciami/pokusami zerknięcia na telefon/otwarcia głupiej zakładki w tle, tylko nauczyliście aby wasz organizm was słuchaj i nie proponował w danej chwili innych rzeczy rozpraszających uwagę? Czy jakiś psycholog działa w takim temacie i pomaga? Czytałem, że to niby może być ADHD ale podobno dużo osób się "samodiagnozuje" w tym temacie, a potem wychodzi że to wina trendów. Z tego co pamiętam to nie miałem problemów z nauką w dzieciństwie i potrafiłem się zmusić, problem zaczął się dopiero na studiach a nawet po studiach. Czytałem też niby że to może mieć podłożę lękowe i problemy w dzieciństwie, ale również nie wydaje mi sie, żeby to było to. Raczej żadnych lęków nie mam.Czy takie coś jest możliwe? Bo tak jak mówię, znam trochę "tricków" na pokonanie pokus i naukę wbrew pokusom przerwania uwagi, ale i tak czasem przegrywam z pokusami i niby się ucze te 2h ale produktywność jest żałosna, jest to nauka w stanie rozproszonym i trochę walka z samym sobą. Czy jest konkretnego co naprawdę działa? Czy ten cały biofeedback działa i rozwiązuje ten problem? (jest dużo sprzecznych opinii)

