Zarabiam bardzo duzo, jako inzynier - mowimy tutaj o kilkuset tysiecy PLN, ale przez brak socal skilla przegralem (przynajmniej zycie towarzyskie). Stalem sie zdystansowany , odrealniony - nie wyobrazam sobie zycia z takim spierd0leniem w dodatku bez hajsu, naprawde wspolczuje niektorym #przegryw. Jedziemy na tym samym wozku - bogate i biedne przegrywy - po 25 roku zycia jak nic nie zmieniles to nie miej nadziejii ze cos sie zmieni, wszyscy (towarzysko) ida do przodu - spierd0lenie sie akumuluje i w wieku 30, 40 lat jestes juz mitycznym przegrywem jak jednorozec. Jedyna moja radosc to to jak porownuje sie do innych i widze ich problemy w zwiazkach, stare, pozolkle i opasle zony z kaszojadami. Tak - smutne to ale przez wypalone brakiem dopaminy styki mozgowe moje wymagania zyciowe sa na poziomie menele, po prostu spac i jesc, praca - to wszystko. Czasami jakis serial czy nauka do pracy. Jest nas wiecej? Okrutna dystopia losu ktory nawet jak da hajs i zdrowie to zawsze zabierze ten trzeci czynnik... Jedyne co mi zostalo to praca i hajs. Pozdrawiam z rowni pochylej, wszyscy spotkamy sie na dnie...

